Problemy produkcyjne (nie tylko) w Południowym Tyrolu

0
Anita Łukawska

Można odnieść wrażenie, że problemy produkcyjne, z jakimi borykają się sadownicy w Europie Zachodniej nas nie dotyczą. Jestem zdania, że to złudne wrażenie, gdyż odwiedzając sady w różnych rejonach sadowniczych w Polsce widziałam już oznaki np. choroby replantacyjnej (fot. 1). W zachodnioeuropejskich instytutach badawczych prowadzone są liczne badania w celu znalezienia skutecznych metod przeciwdziałania tej chorobie. Ich wyniki mogą okazać się zbawienne także dla przyszłości polskich sadów.

Podczas wyjazdu szkoleniowego zorganizowanego pod koniec czerwca 2013 r. przez Instytut Praktycznego Sadownictwa, sadownicy należący do Grupy Producentów Owoców i Warzyw Fruit-Sad Sp. z o.o. z Dobiecina k. Błędowa oraz z okolic Włocławka zapoznali się z doświadczeniami prowadzonymi w Centrum Badawczym dla Rolnictwa i Leśnictwa w Laimburgu, które dotyczyły m.in. choroby replantacyjnej.

Dla producentów

Instytucja ta powstała w 1975 r. Celem jej powołania była poprawa jakości produkcji rolniczej i ogrodniczej w regionie. W latach 60. i 70. ub.w. w Południowym Tyrolu miała miejsce reorganizacja sadownictwa, uprawy winorośli i rolnictwa wysokogórskiego. Obecnie uprawy sadownicze zajmują tam 19 tys. ha, a roczna produkcja jabłek wynosi 1 mln ton, co stanowi 45–50% łącznej produkcji tych owoców we Włoszech i 10% w UE. Około 850 tys. ton jest przechowywane w warunkach KA, ULO, DKA i z użyciem produkty SmartFresh 03 VP. Gospodarstwa sadownicze w Południowym Tyrolu są w większości małe (średnio 2,5 ha), a wydajność produkcji wynosi średnio rocznie 55 t/ha.

Uprawa winorośli zajmuje 5,3 tys. ha, co stanowi mniej niż 1% powierzchni zajmowanej przez tę uprawę we Włoszech. Średnia powierzchnia gospodarstwa prowadzącego uprawę winorośli wynosi 1 ha.
Centrum Badawcze dla Rolnictwa i Leśnictwa w Laimburgu to jednostka badawcza, prowadząca rocznie około 400 różnych projektów, jak i gospodarcza posiadająca na terenie Południowego Tyrolu 22 gospodarstwa, w których prowadzona jest uprawa owoców, winogron, ziemniaków oraz hodowla zwierząt. Jej pracownicy doskonale znają problemy, z jakimi borykają się producenci w rejonie, łącznie z oceną opłacalności produkcji, co stanowi podstawę do poszukiwania jej poprawy – mówił dr Oswald Bauer zajmujący się public relations w Centrum Badawczym dla Rolnictwa i Leśnictwa.

Jabłka stanowią 99% produkcji wszystkich owoców deserowych w regionie. W Centrum Badawczym prowadzone są badania dotyczące optymalizacji agrotechniki, ochrony, przechowywania jabłek oraz oceny odmian jabłoni pochodzących z całego świata. Jest to korzystne dla producentów, gdyż nie poszukują odmian na własną rękę, a dostają gotowe i sprawdzone rozwiązania. Od 1997 r. wyselekcjonowano 10 odmian jabłoni, które niebawem będą wprowadzone do produkcji.

W Centrum Badawczym prowadzone są badania nad dobraniem odpowiednich warunków przechowywania do poszczególnych odmian z uwzględnieniem ich indywidualnych wymagań. To właśnie w tej jednostce została opracowana technologia DKA. W 2004 r. po raz pierwszy została ona zastosowana do długotrwałego przechowywania jabłek na skalę komercyjną. Obecnie już 15% owoców w Południowym
Tyrolu jest przechowywane w takich warunkach.

Badania dotyczące ochrony jabłoni przed chorobami, głównie parchem oparte są na poszukiwaniu metod zapobiegania infekcjom, informował dr O. Bauer. W przypadku szkodników prowadzone są obserwacje dynamiki ich rozwoju oraz badania nad znalezieniem najbardziej skutecznych sposobów ich zwalczania. Wytyczne dotyczące ochrony przed chorobami i szkodnikami oparte są na założeniach integrowanej ochrony, a sadownicy w Płd. Tyrolu mają do dyspozycji precyzyjne metodyki ochrony dla każdego gatunku – Przewodnik Integrowanej Produkcji. Od sadowników oczekuje się podporządkowania wymogom, ale nie zostawia się ich samych z wdrażaniem. Otrzymują konkretne zalecenia dotyczące zarówno produkcji, jak i ochrony, a kontrole mają na celu sprawdzenie poprawności ich wdrożenia oraz przestrzegania.

Duży nacisk w regionie jest kładziony na niechemiczne metody ochrony przed chorobami i szkodnikami, czego celem jest redukowanie liczby zabiegów chemicznych w sezonie. Nie jest to łatwe, szczególnie w przypadku parcha jabłoni, zarazy ogniowej, proliferacji jabłoni oraz owocówki jabłkóweczki z uwagi na znaczną koncentrację uprawy jabłoni w regionie – mówił dr O. Bauer.

Centrum Badawcze dysponuje własnymi laboratoriami, co pozwala przeprowadzać wiele badań dotyczących: analizy gleby, owoców na pozostałości, skuteczności ochrony roślin. Badania z zakresu biologii molekularnej pozwoliły stworzyć własny bank genów, co jest pomocne podczas hodowli odmian o określonych cechach użytkowych.

Choroba replantacyjna

Sady jabłoniowe są uprawiane w Południowym Tyrolu od ponad 100 lat. W tym czasie po usunięciu starego sadu od razu zakładany był nowy. Nie ma wolnego areału gdzie nie rosłyby jabłonie lub winorośl. Sadownicy nie doceniają problemu choroby replantacyjnej, chociaż zauważają słaby wzrost nowo posadzonych drzew lub ich niskie owocowanie. Choć odchodzą od intensyfikacji produkcji polegającej na sadzeniu dużej liczby drzew na hektarze, problem z chorobą replantacyjną narasta. Konieczność montażu sieci przeciwgradowych zmusza do wysokiej wydajności drzew, aby inwestycja szybko się zwróciła, co z kolei wymusza wysokie wyprowadzanie koron, aby plon przy zmniejszonej na skutek cieniowania przez sieci przeciwgradowe obsadzie był wysoki – mówił dr Martin Thalheimer prowadzący w Centrum Badawczym badania gleby, jej nawożenia i nawadniania oraz dotyczące choroby replantacyjnej (fot. 2).

Choroba replantacyjna jest skutkiem działania grzybów, nicieni i bakterii, które namnażają się w znacznych ilościach w zmęczonej monokulturową uprawą glebie. Metod zapobiegania tej chorobie jest kilka: chemiczna (Basamid 97 GR*, ale w Integrowanej Produkcji nie wolno go używać), termiczna (bardzo kosztowna i wymagająca użycia specjalistycznego sprzętu), wysiew poplonu (gorczyca, aksamitka) oraz „alternatywna” polegająca na aplikacji do gleby mikroorganizmów antagonistycznych wobec gatunków szkodliwych. Kolejną możliwość złagodzenia skutków tej choroby stwarza wymiana gleby w rzędach drzew. Do tego celu używane są kompost lub gleba z pól, na których nie rosły jeszcze drzewa owocowe.

Dr M. Thalheimer zaprezentował opracowaną w Centrum Badawczym metodę wymiany gleby w obrębie jednej działki. Polega ona na tym, że w rzędzie drzew wykopywany jest kanał i do niego przerzucona jest gleba pobrana z kanału w międzyrzędziu. Gleba z kanału w kolejnym rzędzie służy do zapełnienia kanału w międzyrzędziu. Na potrzeby tej czynności skonstruowana została maszyna (Vimas), która za jednym przejazdem umożliwia wykopanie i zasypanie dwóch kanałów z przerzuceniem gleby z wykopywanego w międzyrzędziu do wykopanego w rzędzie (fot. 2). Według dr M. Thalheimera, metoda ta, chociaż zapewnia 40% skuteczność, jest obecnie najbardziej obiecująca w przeciwdziałaniu na szeroką skalę chorobie replantacyjnej. Najskuteczniejsza jest metoda chemiczna (100% skuteczności).

Podczas doświadczeń nad zapobieganiem chorobie replantacyjnej w Centrum Badawczym parametrem wzrostu obserwowanych drzew jest średnica pnia mierzona każdego roku po zakończeniu wegetacji. Jeżeli przyrost roczny jest mniejszy niż 1,6 mm, oznacza to, że drzewka uległo chorobie replantacyjnej. Po wymianie gleby w rzędach na kompost obserwowany jest roczny przyrost pnia drzewek na poziomie 2 mm, a po odkażaniu chemicznym nawet 3 mm.

Dr M. Thalheimer zaprezentował także doświadczenia polowe walki z chorobą replantacyjną. Tam gdzie użyto preparatu Basamid 97 GR i wymieszano go z glebą w pasie o szerokości 50 cm, zwałowano i nawodniono uzyskano najlepsze efekty, obserwowane już w pierwszym roku po posadzeniu drzewek. Na rozpowszechnianie tej metody nie pozwalają jednak ograniczenia prawne.

Inne z zaprezentowanych doświadczeń polegało na znalezieniu dla jabłoni podkładek odpornych na chorobę replantacyjną. Doświadczenie założono w 2013 r. z większości dostępnych na świecie podkładek dla jabłoni oraz nowo wyhodowanych, po 10 drzewek zaokulizowanych na poszczególnych podkładkach (fot. 4). Wyniki w przypadku niektórych z nich są zaskakująco dobre, podobne do efektów osiąganych przy odkażaniu chemicznym gleby, ale jak powiedział dr M. Thalheimer, za wcześnie jest by wyciągać wnioski, dalsze lata obserwacji mogą zweryfikować pierwsze spostrzeżenia.

fot. 1, 2, 4 A. Łukawska
fot. 3 W. Rass

Przekaż dalej

Odpowiedz