A może ochrona zimą?

0
Prof. dr hab. Marek Grabowski
Uniwersytet Rolniczy w Krakowie

Od kilku sezonów obserwujemy znacznie łagodniejszy przebieg warunków atmosferycznych jesienią i zimą w porównaniu do klimatu panującego na obszarze Polski jeszcze w pierwszej dekadzie XXI w. Jesienna aura utrzymuje się praktycznie do końca roku kalendarzowego. W grudniu 2015 r. (23–24.12) temperatura na południu kraju wynosiła 16°C. Mrozy – i to jak na nasze warunki tylko do –15°C – trwały w ostatnich latach zaledwie 1–2 tygodnie w roku, w styczniu lub lutym. Od listopada do marca właściwie dominuje więc dodatnia temperatura. Czy przy takich warunkach nie czas pomyśleć o znowelizowaniu podejścia do ochrony? Szczególnie że agrofagi od listopada do lutego, nie mając żadnych barier fizycznych (termicznych) czy chemicznych, rozwijają się nieprzerwanie. Poniżej podaję argumenty za…

Przed czym chronić

W intensywnych sadach towarowych choroby kory i drewna uważane są za jedne z najgroźniejszych. Spowodowane to jest głównie znacznym zagęszczeniem drzew na jednostce powierzchni, co sprzyja ich infekcjom przez patogeniczne grzyby i bakterie. Przyczyną zwiększonego zagrożenia z ich strony może być daleko idąca redukcja ilości cieczy roboczej używanej do zabiegów ochrony w sadach towarowych. Pojawienie się objawów choroby na młodych drzewkach często wiąże się z koniecznością ich usunięcia.
Systematycznemu nasilaniu się występowania chorób kory i drewna w ostatnich 15–20 latach sprzyjały stały wzrost średniej temperatury rocznej oraz łagodne zimy. Również rozdrabnianie gałęzi po cięciu drzew owocowych i rozsypywanie zrębków w celu uzdatniania podłoża sadu przyczyniło się do wzrostu potencjału infekcyjnego tych patogenów. Na fragmentach kory i drewna znajdują one bowiem doskonałe miejsce do zimowania i rozwoju.

Drzewa ziarnkowe najczęściej porażane są przez patogeny powodujące zgorzel kory, raka drzew owocowych oraz brunatną zgniliznę. W uprawie wiśni, czereśni i brzoskwini największe zagrożenie stanowią: rak bakteryjny drzew owocowych, brunatna zgnilizna drzew pestkowych oraz srebrzystość liści.

Zgorzel kory jabłoni

To najczęściej występująca choroba kory w polskich sadach. Powodują ją grzyby: Neofabraea malicorticisNeofabraea alba. Kora porażonych pędów, począwszy od miejsca ich przycięcia (najczęstsze wrota infekcji), brunatnieje, zapada się, łuszczy i zamiera (fot. 1). Na pniu widoczne są eliptyczne, lekko zagłębione plamy wokół miejsc infekcji. U drzew starszych na gałęziach obserwuje się często podłużne nekrozy. Należy pamiętać, że rodzaj i wielkość ran zależą od terminu zakażenia. Infekcje jesienne prowadzą do powstania rozległych ran obejmujących cały obwód pnia. Wpływa na to pogoda, w ostatnich sezonach łagodna zimowa aura, z temperaturą powyżej zera, utrzymująca się do wiosny. Warunki takie sprzyjają permanentnej aktywności sprawców chorób. Nie bez znaczenia jest też kilkumiesięczny okres bez zabiegów chemicznych (listopad–luty), gdy patogeny są aktywne w ranach zgorzelinowych kory lub na obumarłych owocach. Źródłem zakażeń są zarodniki konidialne tworzące się na porażonej korze. Zasiedleniu przez nie pędów sprzyjają rany powstałe na skutek uszkodzeń mechanicznych (szczepienie, okulizacja, cięcie, podkrzesywanie, żerowanie owadów). Wrotami infekcji mogą być nawet blizny po opadłych liściach i zerwanych (zwłaszcza nieumiejętnie) owocach.

Warto pamiętać, że grzyby powodujące zgorzel kory jabłoni są także sprawcami gorzkiej zgnilizny jabłek (fot. 2). Do zakażenia owoców dochodzi od połowy czerwca aż do ich zbioru. Strzępki kiełkujących zarodników wnikają do nich przez naturalne otwory, tzw. przetchlinki.

Rak drzew owocowych

Sprawcą tej groźnej choroby jest grzyb Neonectria galligena – infekuje głównie jabłonie, rzadziej grusze. W miejscu zakażenia kora brązowieje, zapada się i ulega nekrozie. W przypadku grubszych pędów charakterystycznym objawem są zgrubienia na obrzeżu ran (fot. 3) – efekt reakcji obronnej, polegającej na nadmiernym wytwarzaniu przez roślinę tkanki kallusowej. Jest ona szybko niszczona przez patogen, co objawia się charakterystycznym strefowaniem, widocznym jako wiele koncentrycznie ułożonych obumarłych fragmentów tkanki zabliźniającej. Skutkiem tych zmian na pędach są różnej wielkości zrakowacenia. Oprócz kory patogen niszczy także drewno, wówczas na przekroju pnia/gałęzi widać charakterystyczne ciemnienie rdzenia (fot. 4). Na obumarłej tkance korowej pojawiają się natomiast kuliste brunatnoczerwone owocniki o średnicy 0,5–1,5 mm (fot. 5). W naszych warunkach klimatycznych tworzą się od późnej jesieni do wiosny (niewykonywanie w tym okresie zabiegów sprzyja ich licznemu wykształceniu). Od maja do listopada w obrębie ran powstają również sporodochia (białożółte wzniesione formy o średnicy 0,1–3,0 mm), które są skupieniami zarodników konidialnych infekujących pędy, głównie jesienią, przez blizny po opadłych liściach, rzadziej przez rany po zerwanych owocach.

Grzybnia tego patogenu może rozwijać się w drewnie nawet 30–50 cm od miejsca zakażenia. W ostatnich latach coraz częściej poraża ona owoce, prowadząc do tzw. zgnilizny kielicha. Często w naszych warunkach ten typ objawów błędnie przypisywany jest innym patogenom.

Brunatna zgnilizna owoców drzew ziarnkowych oraz brunatna zgnilizna owoców drzew pestkowych
Nazwy obydwu chorób sugerują, że objawy występują tylko na owocach (fot. 6). W rzeczywistości sprawcy porażają także korę drzew. Głównym źródłem infekcji w kolejnym sezonie wegetacyjnym są porażone pędy i zmumifikowane owoce (fot. 7). Patogeny wnikają do pędów przez zranienia oraz z zainfekowanych kwiatów, a do owoców przez uszkodzenia skórki i przetchlinki. W przypadku wiśni (fot. 8), jabłoni i gruszy powszechne jest porażenie kwiatów, a następnie przenikanie patogenów do krótkopędów i gałęzi, na których pojawiają się wtedy nekrotyczne plamy pokryte drobniejszymi niż na owocach sporodochiami (fot. 9 na str. 12). Pędy mogą zamierać powyżej miejsca infekcji. Choroby te powodowane są przez grzyby Monilinia fructigenaMonilinia laxa. Od 15 lat na terenie Europy stwierdza się także występowanie Monilinia fructicola. Patogen ten poraża zarówno drzewa ziarnkowe, jak i pestkowe. Potencjał infekcyjny tego gatunku jest większy niż dwóch pozostałych, ze względu na wytwarzanie stadium doskonałego, które może być źródłem infekcji pierwotnej wiosną. Najgroźniejsze jest porażenie kwiatów, które z czasem zamierają. W kolejnym sezonie wegetacyjnym obserwuje się nekrozy na gałęziach wokół krótkopędów. Nie są one jednak tak rozległe jak w przypadku zgorzeli kory.

Rak bakteryjny drzew owocowych

To szczególnie groźna choroba czereśni i wiśni. Bakteria Pseudomonas syringae poraża także morele, brzoskwinie, rzadziej jabłonie i grusze. W przypadku drzew pestkowych najczęściej infekowane są kwiaty, które po zakażeniu brunatnieją i obumierają (fot. 10). Z nich bakteria przenika do krótkopędów, a następnie do gałęzi. W efekcie na powierzchni pędu pojawiają się wycieki gumy (fot. 11), a kora ulega nekrozie. Obumarłe warstwy kory pękają, odsłaniając drewno (fot. 12). Na pędach tworzą się zgrubienia z obfitą gumozą (fot. 13). Bakterie zimują w pąkach, a wczesną wiosną powodują ich zamieranie. W naszych warunkach wrotami infekcji są często blizny po opadłych liściach.

Najgroźniejsze są jesienne infekcje pędów i pni. Efekty niczym niezakłóconej aktywności sprawcy widoczne są już w kolejnym sezonie wegetacyjnym w postaci rozległych ran.

Bakteria zimuje na powierzchni pędów, w pąkach oraz w korze porażonych drzew. W cyklu rozwojowym patogenu również niebezpieczne są wiosenne zakażenia kwiatów. Wrotami infekcji mogą być mechaniczne uszkodzenia kory spowodowane cięciem lub żerowaniem owadów. Występowanie raka bakteryjnego wiąże się z obniżeniem wytrzymałości drzew na mróz.

Srebrzystość liści

Choroba ta coraz częściej występuje w naszych sadach. Najwyraźniejsze objawy widoczne są na drzewach pestkowych, głównie na śliwach. Jej sprawcą jest grzyb Chondrostereum purpureum, który poraża także porzeczki, agrest, leszczynę, orzech włoski oraz niektóre drzewa parkowe i leśne. Mimo że objawami chorobowymi są srebrzystoszare przebarwienia liści (fot. 14), to sprawca choroby jest pasożytem ran. Poraża korę, która ulega nekrozie, łuszczy się i odpada, a także drewno (fot. 15), w efekcie gnijące i murszejące.

Patogen doprowadza do szybkiego zamierania poszczególnych pędów, a w przypadku porażenia pnia
– do śmierci drzewa. Na obumarłej korze grzyb wytwarza skórzaste, ułożone dachówkowato szarobiałe owocniki o pofałdowanych brzegach (fot. 16).

Ich dolna strona przybiera często szarobrunatne lub fioletowo-czerwone zabarwienie. Zarodniki podstawkowe infekują pnie i gałęzie przez rany po cięciu lub innych uszkodzeniach kory. Do zakażeń najczęściej dochodzi od sierpnia do kwietnia. Zarodniki łatwo przenoszone są przez wiatr, nawet
do kilku kilometrów. Owocniki mogą być nawet wytwarzane na obumarłych, wyciętych gałęziach pozostawionych w sadzie. Warto pamiętać, że srebrzystość liści to też objaw niektórych chorób fizjologicznych – nie mają one podłoża infekcyjnego, a spowodowane są zaburzeniem gospodarki wodnej i mineralnej drzew. Srebrzystość fizjologiczna pojawia się najczęściej pod koniec lata, natomiast po infekcji Ch. purpureum pierwsze objawy występują już w fazie ukazywania się pierwszych liści i w miarę upływu czasu są coraz bardziej widoczne. Infekcji sprzyjają uszkodzenia mrozowe.

Profilaktyka i zwalczanie
  • Wycinać (z marginesem bezpieczeństwa, w zależności od rozwoju sprawcy choroby) porażone pędy lub młode drzewa z objawami choroby na przewodniku i usuwać poza sad. Nie rozdrabniać ich w sadzie czy tym bardziej nie rozrzucać zrębków w celu uzdatniania podłoża. Rozdrabniając porażone gałęzie poza sadem, zachować bezpieczną odległość, aby za sprawą drobnych, lotnych fragmentów nie dochodziło do infekcji sąsiednich drzew owocowych.
  • Zabezpieczać rany po cięciu pastami ochronnymi (także tworzącymi barierę fizyczną) bądź przez opryskiwanie.
  • Po wiosennym cięciu lub gradobiciu opryskiwać drzewa fungicydami o działaniu układowym.
  • W przypadku patogenów infekujących przez blizny po opadłych liściach skutecznym zabiegiem jest opryskiwanie drzew fungicydami w okresie defoliacji.
  • Usuwać poza sad (na bezpieczną odległość) źródła infekcji w postaci zgniłych i zmumifikowanych owoców.
  • Po cięciu, gradobiciu, zbiorze owoców i usuwaniu liści opryskiwać drzewa fungicydami z grupy benzymidazoli.

Powyżej podałem zalecenia zgodne ze sztuką obowiązującą, ale rozsądek podpowiada, że obecnie ich modyfikacja jest konieczna, biorąc pod uwagę wiedzę na temat rozwoju i bytowania mikroorganizmów chorobotwórczych. Jeszcze przed kilkoma laty problem rozwiązywała bardzo niska temperatura i wilgotność, teraz musi to zrobić czynnik ludzki za pomocą dostępnych środków ochrony.

O ile środki układowe mogą działać bardzo wolno w niskiej temperaturze lub nie zadziałają, gdyż soki nie będą krążyły w drzewie aktywnie przy długotrwałej niskiej temperaturze, o tyle opryskiwanie kontaktowymi lub wgłębnymi fungicydami, gdy prognozy pogody wskazują, że w najbliższych dniach nie są spodziewane spadki temperatury poniżej 4–5°C, mogłyby wstrzymać formowanie się skupień zarodników konidialnych lub owocników na powierzchni roślin.

Zdaję sobie sprawę, że weryfikację podejścia do ochrony utrudnić może obecny zakres rejestracji fungicydów oraz procedury i koszty związane z nowelizacją etykiet rejestracyjnych. Dlatego też konieczne jest współdziałanie i porozumienie różnych podmiotów. Przecież chcemy, aby nasze produkty miały najwyższą jakość organoleptyczną i żywieniową. Od tego bowiem zależy obecność polskich owoców na światowych rynkach.

fot. 1–16 M. Grabowski

Przekaż dalej

O autorze

Odpowiedz