Skutki rosyjskiego embarga

0
Prof. dr hab. Eberhard Makosz
Towarzystwo Rozwoju Sadów Karłowych

Skutki rosyjskiego embarga dla polskich sadowników zanosiły się początkowo na bardzo dotkliwe. Wzbudzały wiele emocji i niepokoju. Po dwóch miesiącach obowiązywania embarga sytuacja na rynku jabłek zaczęła się zmieniać. Powoli wzrasta popyt i nieznacznie ceny skupu. Skutki embarga są negatywne (przede wszystkim ze względu na trudności w zbycie jabłek i niskie ceny), ale widać także ich pozytywny wpływ.

Efekty pozytywne

W lipcu 2014 r. w chłodniach znajdowały się znaczne zapasy jabłek. Po ogłoszeniu embarga przez Federację Rosyjską wzrósł popyt na owoce w kraju, sprzedano wszystkie zmagazynowane jabłka, jako deserowe po opłacalnych cenach. Nigdy dotąd nie było tak powszechnej i bezpłatnej promocji jabłek w naszym kraju. Po raz pierwszy rząd Polski zainteresował się polskimi jabłkami, nagłaśniał problemy z ich zagospodarowaniem na forum międzynarodowym. Wielu sadowników dostrzega konieczność zmian w produkcji jabłek.

Skutki negatywne

W sezonach 2012/13 i 2013/14 eksport jabłek z Polski do Rosji wyniósł odpowiednio 738 i 550 tys. ton. Stanowiło to 55–60% ogólnego eksportu tych owoców.
Największy udział (50–55%) w eksporcie jabłek do FR miała odmiana ‘Idared’. Jakość jabłek eksportowanych za wschodnią granicę była niższa niż eksportowanych do innych krajów. Po wprowadzeniu embarga oficjalny eksport jabłek do FR zmalał do zera.

Bardzo dotkliwy obecnie jest spadek cen skupu. W porównaniu z 2013 r., jesienią 2014 r. ceny skupu jabłek przemysłowych były niższe o 0,20 zł/kg, a deserowych o 0,50–0,55 zł/kg. Z tego tytułu polscy producenci jabłek ponieśli straty w wysokości 1,3 mld zł, najwyższe w Unii Europejskiej. A jeśli nie uda się sprzedać wszystkich jabłek z ostatnich zbiorów wzrosną one o dalsze 200 mln złotych. Ceny skupu uzyskane za znaczną część jabłek nie pokryją kosztów produkcji. W związku z tym wielu sadowników będzie miało poważne problemy ekonomiczne w utrzymaniu produkcji na dotychczasowym poziomie.

Moim zdaniem zbiory jabłek w 2014 r. wyniosły około 3,7 mln ton, w tym ponad 2,1 mln ton stanowiły owoce o jakości przemysłowej. W szacunkach wrześniowych podałem, że z brakiem popytu spotka się w tym sezonie około 300 tys. ton jabłek. W związku ze zwiększonym przerobem jabłek przez przemysł przetwórczy (o 200 tys. ton), spożyciem w kraju (700 tys. ton), eksportem (550–600 tys. ton) oraz większym przerobem na biogaz, są szanse na zagospodarowanie wszystkich polskich jabłek z produkcji 2014 r.

Warunkiem zbytu jabłek w tym sezonie jest ich wysoka jakość, spełniająca obowiązujące normy handlowe. Zapewnia to w miesiącach zimowych przechowywanie ich w warunkach zmodyfikowanej atmosfery. Mimo ewentualnego zbytu wszystkich jabłek, należy się liczyć z dużymi stratami na skutek niskich cen skupu.
W październiku ub.r. w pomieszczeniach gospodarskich, w zwykłych przechowalniach i chłodniach mogło znajdować się około 1,8 mln ton jabłek różnych pod względem odmian i jakości. Z tego w chłodniach zmagazynowano około 1,3 mln ton, a 900 tys. ton w obiektach ze zmodyfikowaną atmosferą.

W najbliższej przyszłości

Zagospodarowanie jabłek przechowywanych w chłodniach może wyglądać następująco: spożycie w kraju – 600 tys. ton, eksport – 550 tys. ton, ubytki naturalne – 50 tys. ton. 100 tys. ton wchłonie przemysł przetwórczy, gdyż nie będą one spełniały wymagań jakościowych umożliwiających inne ich zagospodarowanie.

Problemy ze zbytem jabłek przechowywanych poza chłodniami, wynikają głównie braku zainteresowania owocami niskiej jakości oraz niskimi cenami. Pokrywają one zaledwie 20% kosztów produkcji. Biorąc pod uwagę wzrastający popyt na jabłka i poziom cen, można przypuszczać, że nie będzie problemów ze zbytem jabłek wysokiej jakości, zwłaszcza odmian jednokolorowych, a także odmiany ‘Idared’, pod warunkiem, że owoce będą dobrze wybarwione.

Perspektywy

Na trudności w zbycie jabłek i niskie ceny skupu bardzo duży wpływ miała nadprodukcja jabłek w krajach UE (o około 2 mln ton). Embargo rosyjskie istotnie zwiększyło te trudności. W związku z nim nadprodukcja jabłek w Polsce wynosi co najmniej 500 tys. ton. Spożycie tych owoców w krajach UE maleje, w Polsce – utrzymuje się na stałym poziomie. W ostatnich 5 latach, w naszym kraju zwiększyła się powierzchnia sadów jabłoniowych.

Przy normalnym przebiegu warunków pogodowych w sezonie wegetacyjnym zbiory jabłek mogą w Polsce wynosić 4,2–4,5 mln ton. Wtedy mogą być znaczne problemy z zagospodarowaniem wszystkich po opłacalnych cenach. Moim zdaniem, zbiory na poziomie 3,2–3,5 mln ton, w tym co najmniej 70% jabłek deserowych wysokiej jakości, mogą zapewnić ich zbyt po opłacalnych cenach. Zmniejszenie zbiorów oraz podniesienie jakości jabłek są jednymi z ważniejszych celów do spełnienia w najbliższych latach. Inna bardzo ważna zmiana to dobór odmian. Od wielu lat w produkcji jabłek deserowych dominuje odmiana ‘Idared’, z udziałem 20–25%, zaś poszukiwanych odmian o owocach jednokolorowych jest zaledwie 10–15%. Musi ulec to zmianie. Udział jabłek odmian o owocach koloru czerwonego i żółtozielonego powinien wynosić co najmniej 50–60%. Większe towarowe sady jabłoniowe powinno się zakładać w miejscu po wykarczowanych drzewach, ale tylko w gospodarstwach, które produkują jabłka na wysokim poziomie. Największe szanse na opłacalną produkcję będą miały gospodarstwa z powierzchnią sadów 20–30 hektarów i plonami 50–60 ton/ha. Jeżeli uda się wprowadzić proponowane przeze mnie zmiany, to wzrosną możliwości eksportu jabłek do dalekich krajów. Szanse na taki eksport mają duże jednostki handlowe (grupy i organizacje producentów) dysponujące co najmniej 50–60 tys. ton owoców wysokiej jakości. Zachęcam zatem sadowników do przystępowania do tych organizacji. Działanie w pojedynkę w eksporcie jabłek nie ma większych szans w najbliższych latach. Ważna będzie także skuteczna promocja naszych jabłek w kraju i poza granicami. W kraju konieczne jest poszukiwanie sposobów na zwiększenie spożycia jabłek, aby wynosiło ono co najmniej 18 kg na mieszkańca.

Jednym z powodów niskich cen skupu naszych jabłek jest także „polsko-polska” konkurencja, którą stosują zarówno organizacje producentów, jak i pojedynczy producenci. Można mieć tylko nadzieję, że władze państwowe na trwałe zainteresują się problemami w produkcji i eksporcie jabłek. Potrzebna jest bowiem odpowiednia polityka proeksportowa państwa.

„Lata chude”

Według mnie skończyły się dobre czasy w produkcji jabłek, nie tylko z powodu rosyjskiego embarga, ono tylko przyspieszyło spadek opłacalności produkcji tych owoców. Rosną wymagania pod względem ich jakości, koszty produkcji, pojawiają się problemy produkcyjne oraz w eksporcie. Już kilka lat temu zwracałem na to uwagę, ale nie sądziłem, że nastąpi to tak szybko. Dlatego należy szybko wyciągnąć odpowiednie wnioski. Jestem pewien, że po zastosowaniu propozycji zmian w produkcji i eksporcie jabłek spowoduje to dostosowanie się do wymagań światowego rynku jabłek. Polska ma nadal duże szanse na opłacalną produkcję jabłek i utrzymanie pod względem skali produkcji pierwszego miejsca w Europie. Nadal polscy sadownicy mają lepsze perspektywy na opłacalność produkcji niż zachodnioeuropejscy, chociażby z powodu wciąż niższych kosztów pracy. W Południowym Tyrolu koszt produkcji jabłek na poziomie 60 t/ha wynosi 25 tys. € (ponad
100 tys. zł), w Polsce – 50 tys. zł, co czyni produkcję w naszym kraju nadal konkurencyjną.

fot. A. Łukawska

Przekaż dalej

Odpowiedz