Nawożenie sadów po trudnych sezonach

0
Joanna Łaszcz-Zakorczmenna, Marcin Oleszczak
Ekopolon

Coraz większe wyzwania dotyczące jakości owoców stawiają przed nami z jednej strony rynek, z drugiej – przyroda. W takiej sytuacji jest nam coraz trudniej gospodarzyć. Nawożenie, podobnie jak ochrona roślin, musi wynikać ze znajomości zjawisk i podstawowych zasad sztuki. Podejmując decyzje dotyczące zastosowania środka ochrony roślin czy nawozu nie można posługiwać się schematami, a każda decyzja powinna być przemyślana i uzasadniona. Powinna wynikać w analizy faktów i być odpowiedzią na konkretną sytuację. Robienie czegoś tylko po to, aby zrobić lub dlatego, że zrobił to ktoś inny, mija się z celem i może przynieść więcej strat niż pożytku.

Ciężkie sezony

Ostatnie dwa sezony (2010 r. i 2011 r.) obfitowały w wiele zjawisk pogodowych niekorzystnych dla sadów. Sezon 2010 zapamiętaliśmy jako bardzo mokry (wiosną i latem w centralnej Polsce opady deszczu przekroczyły 700 mm/m2) i niezwykle „parchowy”. Przebieg pogody w wielu sadach doprowadził do epidemicznego występowania parcha jabłoni, co nie pozostało obojętne dla porażonych drzew. Koniec 2010 r. i początek 2011 r. obfitował w silne spadki temperatury po okresach stosunkowo ciepłych i wilgotnych. Październik 2010 r. był chłodny, ale po nim przyszedł ciepły i pogodny listopad, który zakończył się niestety bardzo gwałtownym spadkiem temperatury. Przebieg minimalnej temperatury dobowej w październiku, końcu listopada i na początku grudnia 2010 r. nie był korzystny dla drzew. Pogoda przed silnymi mrozami nie sprzyjała dobremu zahartowaniu roślin. Możliwe, że właśnie stąd pochodzą obserwowane uszkodzenia, zarówno jednorocznych pędów, krótkopędów, jak i pąków kwiatowych i ich podstaw. Reakcję drzew na niską temperaturę pogłębiły potem m.in. zalania i podtopienia drzew oraz duże nasilenie parcha jabłoni.

Objawy nadmarznięcia drzew w tym okresie będą jeszcze długo widoczne (fot. 1) i będą wpływać głównie na dwa procesy: transport wody i składników pokarmowych oraz możliwości akumulacji związków zapasowych w pniach, konarach i systemie korzeniowym. W sezonie 2011 na odmianach wrażliwych na mrozy oraz na choroby drewna i kory obserwowaliśmy zamieranie jednorocznych przyrostów oraz następstwa zwiększonego nasilenia występowania wspomnianych już chorób drewna i kory – rany rakowe i nekrozy kory (fot. 2).

Także ubiegłoroczna wiosna i lato dostarczyły nam sporo emocji. Z początkiem maja przyszło ochłodzenie i w wielu rejonach sadowniczych wystąpiły silne lub bardzo silne przymrozki. Miejscami (np. na Kujawach) temperatura przy gruncie spadła nawet do -10oC. Obronną ręką wyszli sadownicy z rejonu Białej Rawskiej, Grójca, Warki, Lublina i Sandomierza oraz Nowego Sącza. W tych rejonach, przy tak niskiej temperaturze, padający deszcz ze śniegiem lub deszcz ochroniły kwiaty i pąki kwiatowe przed zmarznięciem. Lipiec 2011 r. był bardzo wilgotny (fot. 3). W tym miesiącu i w pierwszej połowie sierpnia spadło ponad 300 mm deszczu, co także nie pozostało obojętne dla drzew. Wiele wskazuje na to, że w nadchodzących latach będziemy mieli coraz częściej do czynienia z gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi i nieprzewidywalnymi zmianami pogody. Perspektywa ulewnych deszczów, silnych ochłodzeń czy fal upałów powinna skłonić nas do modyfikowania nawożenia w sadach.

Efekty nadmiaru wody

Duża ilość opadów może bardzo silnie wpływać na właściwości fizyczne, chemiczne i biologiczne gleb. Szczególnie na obszarach górskich i podgórskich oraz w rejonach o urozmaiconej rzeźbie terenu dochodziło do erozji wodnej (fot. 4). Zjawisko to prowadziło do degradacji powierzchniowych warstw gleby, a tym samym strat składników pokarmowych. Z kolei tam gdzie woda opadowa nie miała szans spłynięcia obserwowano podniesienie się poziomu wody gruntowej, co może prowadzić do stopniowej degradacji systemu korzeniowego drzew rosnących w takich warunkach (fot. 5). Wynikało to z bezpośredniego wpływu wody oraz ograniczenia dostępu powietrza do korzeni, jak również ze zmian dostępności niektórych składników pokarmowych, zwłaszcza tych, które pojawiają się w ilościach toksycznych (np. manganu).

Nadmierne uwilgotnienie gleby wiąże się również z problemami natury „technicznej” – utrudnieniem wjazdu opryskiwaczami, tonięciem ciągników, koleinami i w konsekwencji zagęszczaniem profilu glebowego (fot. 6), co także ma znaczenie dla dostępności składników. Przy dużej liczbie przejazdów traktorem zagregatowanym z opryskiwaczem stopień zagęszczenia powierzchniowych warstw gleby jest ogromny już przy normalnej pogodzie. Jeżeli do tego dołączy się jeszcze duża ilość wody, powodującą rozmiękczenie gleby, proces ten zachodzi dużo szybciej i intensywniej. Jego efektem jest zaburzenie stosunków wodno-powietrznych gleby w sadzie, prowadzące do dysfunkcji systemu korzeniowego oraz zmian właściwości fizykochemicznych gleby, zwłaszcza równowagi procesów utleniania i redukcji.

Obfite opady spowodowały również przemieszczanie części spławianych w głąb i po powierzchni gleby. Doprowadzało to niekiedy (w glebach zalanych przez dłuższy czas) do wytwarzania się w profilu glebowym warstw nieprzepuszczalnych – procesu pseudooglejania gleby. To może tłumaczyć objawy suszy wiosną 2011 r. (brak podsiąkania) oraz zaobserwowany spadek możliwości zatrzymywania wody w czasie opadów w lipcu ub.r. (brak możliwości przesiąkania wody do głębszych warstw gleby). W niektórych lokalizacjach dochodziło z kolei do zamulenia powierzchniowych warstw gleby oraz naniesienia osadów na jej powierzchni, co pogorszało stosunki wodno-powietrzne w glebie i prowadziło do niedotlenienia systemu korzeniowego.

Gleba to żywy organizm

Gleba jest żywym organizmem, który potrzebuje tlenu. Jej zalanie ma wiele konsekwencji biologicznych. Łatwiej zaobserwować ich oddziaływanie na rosnące w takiej glebie rośliny. Gdy zaczyna brakować tlenu dochodzi do zamierania aktywnej fazy gleby – zespołu żywych organizmów potrzebujących tego gazu do oddychania. Zwiększenie występowania i działania organizmów beztlenowych przy równoczesnym zamieraniu organizmów mikorytycznych, doprowadza do zahamowania butwienia, a rozpoczęcia procesów gnicia. Kolejną konsekwencją warunków beztlenowych jest zahamowanie procesu nitryfikacji i uruchomienie denitryfikacji, co prowadzi do strat azotu. Ograniczenie aktywności systemu korzeniowego jest także przyczyną uruchomienia oddychania beztlenowego i powstawania toksyn. Następuje wtedy zahamowanie wzrostu systemu korzeniowego, zamieranie wewnętrznych struktur pnia i ograniczenie pobierania wody i składników pokarmowych oraz więdnięcie roślin.

Zmiany składu chemicznego gleby

Obfite i gwałtowne deszcze wpływają także na skład chemiczny gleby. Część składników pokarmowych ulega bezpowrotnemu wypłukaniu, część przemyciu w głąb profilu glebowego, inne mogą pojawić się w glebie w ilościach niespodziewanie dużych.

Czego się spodziewać?

Stworzenie uniwersalnej recepty, sprawdzającej się w każdym sadzie i w warunkach jest raczej niemożliwe. Mnogość zjawisk z jakimi mamy ostatnio do czynienia przy produkcji sadowniczej skłania raczej do podania czy podkreślenia przesłanek umożliwiających podejmowanie decyzji związanych z nawożeniem konkretnego sadu, w danych warunkach glebowo-klimatycznych. Dodatkowo, należy wziąć pod uwagę także potrzeby poszczególnych gatunków i odmian roślin oraz możliwości pobierania składników pokarmowych przez konkretne podkładki. Te czynniki także powinny silnie modyfikować programy nawożenia konkretnego sadu i dostosowywać go do realiów z jakimi mamy do czynienia.
Jak zatem podejść do nawożenia po trudnych sezonach 2010 i 2011? Jak zawsze powinniśmy się opierać o analizy glebowe, przez co unikniemy niepotrzebnych nakładów i zapobiegniemy zgubnym skutkom przenawożenia. Z dużym prawdopodobieństwem w większości sadów trzeba będzie położyć nacisk na składniki, które są podatne na wymywanie i uległy znaczącym stratom w ostatnich latach. Dotyczy to głównie wapnia, magnezu i potasu.

W przypadku wapnia należy się liczyć z koniecznością zastosowania nawozów nie tyle w celu podniesienia zawartości Ca w glebie, co z uwagi na odkwaszający ich charakter. Procesy wymywania wiążą się bowiem z dużymi stratami jonów o charakterze zasadowym – głównie Ca2+ i Mg2+, w miejsce których pojawiają się jony o charakterze kwaśnym – H+ i Al3+. Odczyn gleby wpływa na dostępność wielu składników pokarmowych, z których do najważniejszych należy fosfor. Jego ruchliwość w profilu jest bardzo niewielka, stąd też nie ma praktycznie możliwości uzupełnienia braków tego składnika w glebie po posadzeniu sadu. Możemy natomiast znacząco wpływać na jego dostępność poprzez regulację odczynu gleby.
Z uwagi na możliwość wystąpienia uszkodzeń korzeni i zahamowania ich aktywności, trzeba się będzie skłonić do podzielenia dawki azotu na wiosenną i po opadzie czerwcowym. Wynika to z jednej strony z dbałości o wykorzystanie azotu z nawozów, z drugiej o dostępność tego składnika po trudnych sezonach.

Ważny bor

Więcej boru zawierają gleby gliniaste niż piaszczyste, więcej jest go także w glebach bogatych materię organiczną niż w ubogich w próchnicę. Pobieraniu boru sprzyja pH gleby w zakresie 5,5-6,5. W glebach kwaśnych bor jest wymywany, natomiast powyżej pH 6,5 pobieranie tego mikroelementu przez rośliny spada. Pobieraniu tego składnika przez rośliny sprzyjają optymalna wilgotność gleby (zbliżona do polowej pojemności wodnej), duża zawartość w niej przyswajalnego fosforu, komfortowe zaopatrzenie roślin w wapń oraz czynniki sprzyjające procesowi transpiracji.

Gatunki wrażliwe na brak boru (u nas grusze, jabłonie, śliwy i orzech włoski), wykazują zwiększone zapotrzebowanie na ten pierwiastek w okresach pojawiania się pąków kwiatowych, kwiatów, nasion lub owoców.

Nawożenie doglebowe borem powinno być poprzedzone analizą chemiczną gleby i ewentualnie materiału roślinnego (liści i owoców). Według gleboznawców większość naszych gleb jest uboga w bor – są to gleby lekkie, o niskiej zawartości próchnicy, kwaśne. Niemniej, przy średniej zawartości boru w glebie (np. przy pH 5,6-6,5 za średnią zawartość uznaje się 1,3-4,3 mg/kg) konieczne jest zastosowanie boru w ilości 1-2 kg/ha sadu wspomnianych gatunków. Nawozów zawierających ten składnik powinno się użyć bardzo wczesną wiosną, na 4-5 tygodni przed kwitnieniem drzew. Z uwagi na możliwość fitotoksyczności boru, jego dawka (w przeliczeniu na czysty składnik) nie powinna przekraczać 4 kg/ha. Doglebowo nawozić borem w dawce wyższej niż 1,5 kg/ha możemy raz na 3 lata. Przy niższych dawkach nawozy takie można stosować co roku na powierzchnię pasów herbicydowych w rzędach drzew. Należy pamiętać o możliwych ograniczeniach w pobieraniu boru przez rośliny oraz o fazach krytycznych, wymagających „luksusowego” zaopatrzenia roślin w bor. Zawartość optymalna tego składnika w liściach jabłoni wynosi 25-45 mg/kg s.m., gruszy – 21-50 mg/kg s.m., śliwy – 25-60 mg/kg s.m., a czereśni – 20-160 mg/kg s.m.

Magnez – bolączka naszych gleb

Zawartość magnezu jest większa w glebach cięższych gliniastych. Jednakże niska zawartość tego składnika pokarmowego dotyczy większości gleb w Polsce. Magnez jest w glebie pierwiastkiem bardzo ruchliwym (jego wymywanie jest znacznie większe niż sorpcja w glebie, szczególnie jeśli jest lekka) i straty wynikające z jego wymywania z gleby mogą przekraczać 30 kg/ha MgO rocznie, czyli prawie tyle ile rocznie pobiera go hektar sadu jabłoniowego. Wierzchnie warstwy gleby są zwykle z tego powodu uboższe w magnez niż te głębsze, a ruchliwość magnezu sprawia, że trudno utrzymać jego zapas. Warto więc nawozić gleby, szczególnie te lżejsze, systematycznie, najlepiej corocznie nawozami zawierającymi ten składnik pokarmowy.

Pobieranie magnezu przez system korzeniowy roślin podlega wielu ograniczeniom, o których trzeba pamiętać planując nawożenie i zabiegi agrotechniczne, (zwłaszcza podczas przygotowywania gleby przed sadzeniem drzew). Pobieranie magnezu przy pH gleby poniżej 5,5 silnie ograniczają jony glinu, manganu i żelaza. Im mniej wody w glebie (większa susza) oraz im większa wilgotność powietrza (słabsza transpiracja) tym gorsze jest pobieranie magnezu. Pobieranie magnezu silnie ograniczają jony amonowe. Duża ilość jonów ortofosforanowych zmniejsza ilość jonów magnezu w roztworze glebowym (powstają związki o małej rozpuszczalności w wodzie). Na pobieranie magnezu wpływa także zawartość w glebie jonów potasu i wapnia, a właściwie stosunek potasu do magnezu i wapnia do magnezu oraz obecność w glebie w nadmiarze jonów innych metali, w tym sodu i metali ciężkich.

Pamiętajmy o potasie

Jego zawartość w glebie zależy głównie od jej składu mineralnego i mechanicznego oraz warunków klimatycznych. Opady w minionych sezonach doprowadziły do wymywania go z gleb, a owocujące drzewa mają stosunkowe duże zapotrzebowanie na potas. Nawet na tych bogatych w potas, konieczne będzie więc nawożenie doglebowe potasem, ale koniecznie z uzupełnieniem strat magnezu (inaczej spowoduje to nasilenie dysproporcji K : Mg, bo magnez jest łatwiej wymywany z gleby).

Planując nawożenie drzew potasem należy także uwzględnić jeszcze jeden czynnik. Sad jabłoniowy może pobrać rocznie do 150 kg/ha potasu, z owocami (przy plonie około
40 t/ha) możemy wywieźć go około 60 kg/ha, a pewna ilość tego składnika pozostaje jeszcze w zdrewniałych organach drzew. Jabłoniom powinniśmy więc dostarczyć potasu około 80-100 kg/ha. W bilansie uwzględniamy to, co pozostaje w sadzie – opadłe liście, zawiązki, kwiaty i rozdrobnione pędy po cięciu.
Pobieranie potasu ograniczają odczyn gleby poniżej pH 5,5 i powyżej 7,2, susza (brak wody w glebie), bardzo wysoka temperatura (ponad 30oC), obecność w glebie jonów amonowych, brak fosforu, a także nadmiar magnezu.

Problemy z wapniem

O wapniu, zwłaszcza w przypadku roślin sadowniczych, trzeba też pamiętać jako o ważnym składniku pokarmowym. Przy niskiej wilgotności gleby (susza) pobieranie wapnia przez system korzeniowy rośliny jest silnie ograniczone poprzez spadek transpiracji oraz wzrost stężenia jonów w roztworze glebowym. Zbyt wysoka zawartość wody w glebie ogranicza pobieranie w wyniku tworzenia się w zbyt mokrej glebie związków antagonistycznych wobec wapnia. Każdy czynnik zmniejszający transpirację roślin wpływa także na ograniczenie pobierania Ca przez ich system korzeniowy.

Wyższa temperatura sprzyja wzrostowi i rozwojowi systemu korzeniowego, co pośrednio zwiększa ilość pobieranego wapnia. Obfite zaopatrzenie gleby w tlen wpływa na niezakłócony wzrost systemu korzeniowego, co pośrednio oddziaływuje na pobieranie wapnia (w warunkach beztlenowych tworzą się w glebie substancje toksyczne dla młodych korzeni, intensywnie pobierających wapń).

Pobieranie wapnia przez system korzeniowy roślin jest silnie uzależnione od odczynu gleby. Przy pH poniżej 5,5 jest ograniczane przez jony glinu, żelaza i manganu, przy pH powyżej 7,2 wapń tworzy w glebie związki nierozpuszczalne. Obecność w glebie jonów potasu, magnezu i jonów amonowych w wysokich stężeniach także, ogranicza pobieranie wapnia. Podobnie na pobieranie wapnia przez system korzeniowy oddziaływuje kation sodu.

Jony wapnia przemieszczają się do korzeni roślin głównie z masowym przepływem wody. Po dotarciu do powierzchni korzenia wapń napotyka barierę w postaci ściany komórkowej, w której może być sorbowany przez określone jej fragmenty – ujemnie naładowane. Dalej do komórek korzeni, wapń przemieszcza się na drodze dyfuzji (zgodnie z gradientem koncentracji) poprzez kanały jonowe. Przez te ostatnie pobierane są jednak także inne kationy jedno- i dwuwartościowe, które jeśli występują w nadmiarze mogą zmniejszać ilości pobieranego wapnia.

fot. 1-4a, 5-7 M. Oleszczak
fot. 4b A. Łukawska

Przekaż dalej

Odpowiedz