Manewry ogrodnicze z quadami w tle

0
Wojciech Górka, Dorota Łabanowska-Bury, Monika Strużyk

W Sadzie Doświadczalnym w Dąbrowicach zorganizowano 2 czerwca XIV Dzień Otwartych Drzwi. Jak zwykle impreza przyciągnęła licznych producentów owoców (fot. 1), którzy mieli okazję zobaczyć na żywo efekty prac prowadzonych w Oddziale Sadownictwa Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach. Nowością tegorocznego spotkania była większa niż zazwyczaj i przeniesiona w inne miejsce wystawa środków produkcji dla ogrodnictwa. Towarzyszył jej pokaz quadów (fot. 2), promowanych przez firmę Yamaha jako nośniki sprzętu do prac sadowniczych. Na razie oferowano dla potrzeb sadowników kosiarki i zamiatacze, niedługo w ofercie firmy mają pojawić się także opryskiwacze zintegrowane do pracy z quadami.

Jak zaczął się tegoroczny sezon?

Imprezę uroczyście otworzył prof. dr hab. Franciszek Adamicki, dyrektor IO w Skierniewicach (fot. 3). Prof. dr hab. Edward Żurawicz przypomniał o szkodach mrozowych po ostatniej zimie i o wiosennej walce sadowników z przymrozkami. Sporo producentów, zwłaszcza z Wielkopolski i Kujaw, które to rejony zostały dotknięte nie przez przymrozki, ale prawie mrozy (do -9oC) w tym roku zbierze tylko niewielkie plony. Wiosenne załamanie pogody ominęło jednak najważniejsze rejony produkcji sadowniczej w Polsce i – według czerwcowych prognoz IO – zbiory jabłek sięgną prawdopodobnie 2,3 mln ton, a wszystkich owoców łącznie – 2,9 mln ton.

Dr Elżbieta Rozpara poinformowała, że jedną z przyczyn strat mrozowych po ostatniej zimie było niewejście drzew w stan uśpienia po mokrym ubiegłorocznym sezonie oraz wczesne i silne mrozy – już listopadzie. Druga fala mrozów dokonała spustoszeń w sadach pod koniec lutego, gdy temperatura spadła poniżej -20oC. Prelegentka przypomniała o ważnej roli wyboru stanowiska pod sad, co może pomóc w unikaniu szkód przymrozkowych. Zwróciła też uwagę na mało popularny w produkcji w naszym kraju gatunek – jagodę kamczacką, która w czerwcu w Dąbrowicach już obficie owocowała (fot. 4). Krzewy tego gatunku wytrzymują spadki temperatury do -40oC.

Prof. dr hab. Waldemar Treder informował o wadach i zaletach dostępnych w Polsce systemów ochrony sadów przed przymrozkami: zraszaczach, piecach mobilnych, wiatrakach czy paleniu ognisk w kwaterach. Jego zdaniem najskuteczniejsza jest jednak ochrona drzew przez deszczowanie, ale nie każdy ma wystarczające zasoby wody (potrzeba jej do 35 m3/ha) i nie wszyscy wiedzą jak prawidłowo takiej instalacji używać.

Przymrozki bywają, a szkodniki są co roku…

Tak rozpoczął swoją prelekcję prof. dr hab. Remigiusz Olszak. Przypomniał o najważniejszych tegorocznych zagrożeniach ze strony agrofagów, ale także o dwóch ważnych ogólnych sprawach. Po pierwsze szybko zbliża się czas, w którym zobligowani będziemy do stosowania integrowanej ochrony roślin w całej Unii Europejskiej (od 1.01.2014 r.) i z tego powodu trzeba podnosić wiedzę na ten temat. Po drugie, pod koniec ub. roku powstał wprawdzie program ochrony sadów pod kątem wymagań Federacji Rosyjskiej, ale prof. Olszak przestrzegał przed nadmiernym stosowaniem środków ochrony roślin w kwaterach z owocami przeznaczonymi na wysyłkę do tego kraju, zwłaszcza w drugiej połowie sezonu wegetacyjnego.

Jabłonie i grusze

Po kwaterach doświadczalnych z nowymi odmianami jabłoni i gruszy oprowadzała gości „Manewrów ogrodniczych” dr Dorota Kruczyńska z IO w Skierniewicach (fot. 5). Sadownicy zainteresowani byli m.in. jabłoniami odpornymi na parcha jabłoni. W przypadku tych odmian konieczna jest przynajmniej minimalna ochrona przed chorobami, zwłaszcza kory i drewna, na które te jabłonie są podatne. Bez ochrony fungicydowej taki sad zamrze. Dlatego należy wykonać co najmniej wczesnowiosenne zabiegi preparatami miedziowymi oraz jeden zabieg w pierwszej części sezonu (w miarę potrzeby) – informowała dr D. Kruczyńska. Wśród odmian odpornych na parcha jabłoni w SD można znaleźć selekcje o różnej porze dojrzewania owoców (od wczesnych po bardzo późne), różnym wyglądzie oraz smaku. Najpopularniejsze w Polsce odmiany odporne na parcha jabłoni to m.in. ‘Topaz’ i ‘Rajka’, ale – jak informowali sadownicy – nie zawsze znajdują one uznanie konsumentów. Według dr D. Kruczyńskiej, warto zwrócić uwagę na takie nowe odmiany, jak PristineTM (‘Co-op 32’ – wczesna odmiana amerykańska, jej owoce dojrzewają mniej więcej o tej samej porze co ‘Oliwki Żółtej’, mają cytrynowożółtą błyszczącą skórkę), ‘Gold Millenium’ (hodowli ISK, obecnie IO w Skierniewicach, jej owoce dojrzewają w sierpniu) oraz ‘Melfree’ (‘Melrose’ x ‘Freedom’ – wyselekcjonowana w ISK, jej owoce zbiera się w drugiej połowie września).

Sporo dyskutowano także na temat odmiany Red Chief®, którą interesuje się coraz więcej sadowników. Ma ona największe owoce z tej grupy odmian. Można uprawiać ją w Polsce, ale wymaga precyzyjnej technologii produkcji. Jej zaletami są m.in. twarde owoce, doskonale znoszące transport, oraz późne kwitnienie, co znacznie ogranicza ryzyko uszkodzenia kwiatów przez przymrozek. Owoce są jednak smaczne tylko wtedy, gdy są dobrze wyrośnięte (małe mają gorzki posmak), a to wymaga precyzyjnego przerzedzania zawiązków i odżywienia drzew – informowała dr D. Kruczyńska.

W dąbrowickiej kolekcji grusz znajduje się ponad 300 odmian tego gatunku. Obecnie prace badawcze skupiają się na poszukiwaniu interesujących odmian o owocach mających czerwoną skórkę. Spośród badanych ciekawych odmian dr Kruczyńska wymieniła m.in. ukraińską ‘Niezabudkę’ (‘Незабудка’), choć na razie trudno mówić o możliwościach jej uprawy w naszych warunkach.

W przypadku gruszy niełatwo jest wyselekcjonować odmiany, z których zadowoleni byliby zarówno sadownicy, jak i konsumenci. Ci ostatni najchętniej kupowaliby gruszki o smaku ‘Faworytki’. Jako przykład dr D. Kruczyńska wymieniła ukraińską odmianę ‘Czeremszyna’ (‘Черемшина’), która mogłaby zainteresować sadowników, ale nie wiadomo, jak jej smak i wygląd przyjmą klienci detaliczni. Nawet w przypadku całkiem „udanych” kreacji zdarza się, że sadownicy dostarczają do handlu owoce niewłaściwie przygotowane, zbyt duże lub za małe, w nieodpowiedniej fazie dojrzałości, przez co konsumenci zrażają się do nowych odmian. Przykładem może być wygląd i smak gruszek ‘Nojabrskaja’ (syn. Xenia®), które są już w sprzedaży z rodzimej produkcji, ale często zupełnie nie przypominają one tych, które oferują np. Belgowie (fot. 6). Tymczasem zastosowanie odpowiednich kryteriów jakości owoców pozwoli odróżnić je od innych owoców na rynku i zachęci nabywców do ich kupna. Przykładem jest grupa producentów gruszek z włoskiej prowincji Ferrara, która przyjęła ostre normy jakości (dotyczą one wielkości, kształtu, barwy skórki, jędrności oraz smaku) dla produkowanych przez swoich członków gruszek odmiany ‘Abate Fetel’ (jedna z popularniejszych odmian gruszy w tym kraju) i skutecznie promuje je na rynku włoskim pod marką Opera jako owoce „luksusowe” (fot. 7).

Co nowego w jagodnikach

‘Gofert’ i ‘Ruben’ to zdaniem prof. Stanisława Pluty (fot. 8) dwie odmiany czarnej porzeczki, które w tym roku dobrze zaowocowały, gdyż nie przemarzły. ‘Gofert’ rośnie silnie, dobrze plonuje na glebach klasy IV i V. Jest odmianą lubianą na rynku niemieckim ze względu na dobry smak oraz atrakcyjne duże owoce. Rośliny tej odmiany kwitną w czasie podobnym do odmian ‘Titania’ i ‘Ojebyn’ – opisywał tę odmianę prelegent. ‘Ruben’ (fot. 9) kwitnie trochę później niż ‘Gofert’ (owoce zbierane są w podobnym okresie jak owoce odmiany ‘Ben Lomond’) i ma atrakcyjne i twarde owoce, idealne do mrożenia. Nie udaje się jednak na glebach gorszych niż III i IV klasy.

Odpowiadając na pytania producentów, prof. Pluta informował, że ukraińska odmiana czarnej porzeczki ‘Sofijewskaja’ nie nadaje się do zbioru przy pomocy kombajnu ze względu na silny wzrost. Ponadto odmiana ta jest wrażliwa na amerykańskiego mączniaka agrestu, gdyż została przełamana jej odporność na tę chorobę. Inna ukraińska odmiana – ‘Czereszniewa’ – ma grube i sztywne pędy, które łatwo łamią się w trakcie zbioru kombajnowego. Plonowanie ukraińskich odmian jest z reguły dobre, uzależnione jednak od spadków temperatury. W przypadku przymrozków plon może obniżyć się do 3-4 t/ha, podczas gdy w korzystnych warunkach można zebrać 10-12 ton/ha owoców. Owoce obydwu ukraińskich odmian są duże i polecane jako owoce deserowe.

Prof. Pluta przestrzegał producentów przez odnawianiem plantacji porzeczki czarnej ze względu na niebezpieczeństwo porażenia krzewów przez wirus rewersji porzeczki czarnej. Jego wektorem jest szpeciel – wielkopąkowiec porzeczkowy, wirus ten nie przenosi się przez kombajn, ani sekatory – odkażanie narzędzi jest zbyteczne.

Ważnym elementem przed zbiorem owoców jest opryskiwanie roślin nawozem zawierającym wapń. W przypadku niektórych odmian( np. ‘Tisel’) nawożenie wapniowe można zastosować dwukrotnie, gdyż owoce są miękkie. Wapno stosuje się w formie saletry wapniowej lub chlorków wapnia na 10-14 dni przed zbiorem. Po takich zabiegach w owocach nie ma pozostałości, a wapno wpływa na poprawę jakości i jędrności owoców – informował prof. Pluta.

Prof. Barbara Łabanowska z pracowni Entomologii IO udzieliła informacji na temat stosowania preparatu Omite 570 EW budzącego coraz więcej kontrowersji wśród producentów. Ma on rejestrację tylko po zbiorze owoców ze względu na wykrywanie pozostałości propargitu (substancji aktywnej) w owocach. Po stosowaniu preparatu Topsin M 500 SC nie są wykrywalne pozostałości substancji aktywnej, ale karbendazym, czyli związek powstający w owocach porzeczki podczas rozkładu tiofanatu metylu (substancja aktywna). Także preparat przędziorkobójczy Magus 200 SC ze względu na pozostałości w owocach powinien być stosowany po zbiorze owoców porzeczki. Najlepszą metodą zwalczania przędziorków są zabiegi po zbiorze, które ograniczają liczbę zimujących samic i jego populację wiosną. Do zwalczania przeziernika porzeczkowca zarejestrowane są tylko pyretroidy. Prof. B. Łabanowska przypomniała, że preparat Calypso 480 SC jest zarejestrowany na porzeczce, ale tylko do zwalczania pryszczarka porzeczkowca pędowego i mszyc. Zachęcała do wystąpienia do MRiRW jako grupa producentów o rejestrację pewnych skutecznych ś. o. r. dla upraw małoobszarowych, jaką jest w Polsce porzeczka czarna.

W czasie spotkania na plantacji padły pytania dotyczące odporności odmian agrestu na porażenie przez amerykańskiego mączniaka agrestu. Jako odporne na tę chorobę prof. Pluta wymienił odmiany: ‘Rodnik’, ‘Puszkiński’ i ‘Macurines’. Litewska odmiana ‘Rodnik’ jest bardzo plenna i charakteryzuje się krótką fazą przejściową między kolorem zielonym a czerwieniejącym. Owoce odmiany ‘Puszkiński’ są żółte i nieco mniejsze od owoców ‘Białego Triumfa’. Krzewy są odporne na mróz, ale ich pokrój jest niekorzystny do zbioru kombajnowego ze względu na splątane pędy. Podobny problem dotyczy krzewów odmiany ‘Macurines’, której zbiór kombajnem jest bardzo trudny.

Czereśnie

Podczas zwiedzania kwater czereśni, dr E. Rozpara (fot. 10) oraz dr Mirosław Sitarek (fot. 11) zwrócili uwagę na kilka problemów związanych z uprawą tego gatunku. Obecny sezon potwierdził m.in. jak ważny jest właściwy dobór stanowiska pod sad. W wielu rejonach niespełnienie tego warunku skutkowało niskim plonem. Sad czereśniowy należy zakładać na ciepłych stanowiskach, lepiej na terenach lekko wzniesionych niż płaskich, unikając zagłębień terenu, gdzie mogą powstać zastoiska mrozowe – informowała dr E. Rozpara. Nasz sad w Dąbrowicach jest tego najlepszym przykładem. Założyliśmy go w najwyższym punkcie i mimo niesprzyjających warunków (wiosenne przymrozki), większość odmian w tym roku będzie dobrze plonować – dodała. Nie bez znaczenia jest też przebieg warunków atmosferycznych zimą. Za przykład może służyć młoda doświadczalna kwatera czereśni, w której na skutek nadejścia wczesnej zimy, zanim drzewa weszły w stan spoczynku, oraz ocieplenia pod koniec lutego, większość drzew badanych odmian zamarła (fot. 12).
O plonowaniu czereśni decyduje nie tylko stanowisko, ale także obecność w sadzie owadów zapylających oraz temperatura w czasie kwitnienia i tuż po nim. Jeśli w tym okresie jest nie mniej niż 12oC, proces zapłodnienia zachodzi prawidło. Jeśli natomiast temperatura jest niższa niż 12oC, należy się spodziewać słabego zawiązania i masowego opadu zawiązków – informował dr M. Sitarek.

Jedno z prezentowanych doświadczeń czereśniowych dotyczyło biologii wzrostu i owocowania takich odmian, jak ‘Summit’, ‘Lapins’, ‘Kordia’, ‘Regina’, ‘Vanda’ i ‘Burlat’. Założono je w 2004 r. Kombinacje podkładowo-wstawkowe obejmowały podkładki ‘PHL-A’, ‘GiSelA 5’ i wstawkę ‘PHL-A’ na siewce czereśni ptasiej. Kontrolę stanowiła siewka czereśni ptasiej. Z dotychczasowych obserwacji wynika, że wstawka z ‘PHL-A’ w przypadku ‘Burlata’ nie spowodowała ograniczenia wzrostu drzew w stosunku do kontroli. U pozostałych badanych odmian ograniczała ona wzrost drzew od 5-30%, przy czym najsilniej w przypadku ‘Kordii’. Natomiast podkładki ‘PHL-A’ i ‘GiSelA 5’ ograniczyły wzrost wszystkich badanych odmian. Ponadto zauważono, że plonowanie drzew na wstawce z ‘PHL-A’ było nieznacznie lepsze niż na siewce czereśni ptasiej – informowała mgr Agnieszka Głowacka.

Inne doświadczenie dotyczyło oceny wzrostu i owocowania oraz zgodności fizjologicznej czereśni odmian ‘Sylvia’ i ‘Karina’ na takich podkładkach, jak ‘GiSelA 5’, ‘GiSelA 3’, ‘PIKU 4’ i ‘Weiroot 72’. Kontrolę stanowiła podkładka ‘F12/1’. Doświadczenie to założono w 2004 r. Z dotychczasowych obserwacji – informował dr M. Sitarek – wynika, że drzewa badanych odmian na podkładce ‘GiSelA 3’ w warunkach Dąbrowic rosną zbyt słabo. Natomiast na podkładce ‘PIKU 4’ wykazują podobną siłę wzrostu do ‘F12/1’, zaś na ‘Weiroot 72’ ich wzrost jest podobnie silny jak na ‘GiSelA 5’. Okazało się więc, że najbardziej przydatna dla ‘Sylvii’ i ‘Kariny’ spośród badanych jest podkładka ‘GiSelA 5’ – jest ona najbardziej produktywna, a owoce są dobrej jakości. Nie zauważa się większych różnic pomiędzy owocami tej odmiany z drzew na innych podkładkach – dodał dr M. Sitarek. Plony sumaryczne w przypadku ‘Kariny’ wyniosły (w przeliczeniu na drzewo): na ‘F12/1’ – 62 kg, ‘GiSelA 5’ – 90 kg, ‘GiSelA 3’ – 57 kg, ‘PIKU 4’ – 71 kg, ‘Weiroot 72’ – 67 kg.

fot. 1–7 W. Górka, 8,9 D. Łabanowska, 10-12 M. Strużyk

Przekaż dalej

Odpowiedz