Podsumowanie sezonu 2017. Choroby

0
Marcin Oleszczak,
AGRISE Sp. z o.o. – Grupa Kapitałowa INTERMAG

Sezon niemal jak u Hitchcocka – najpierw przymrozki, a później napięcie tylko rosło. Przebieg warunków atmosferycznych na początku sezonu zaskoczył chyba najstarszych i najbardziej doświadczonych sadowników. Zimą silny spadek temperatury, szczególnie w okolicach Białej Rawskiej, doprowadził do nadmarznięcia nasad pąków, jednorocznych pędów, ale co gorsza także drzew, przynajmniej niektórych odmian, głównie ‘Szampiona’. Wiosna była nie mniej kapryśna, przyniosła dwie fale przymrozków, intensywne opady śniegu w okolicach Wielkanocy. Lato było na przemian gorące i mokre, z intensywnymi burzami, nawałnicami i gradem. Jesień chłodna i mokra. Przy takim przebiegu warunków atmosferycznych można było się spodziewać w tym sezonie wszystkiego, co najgorsze i te przewidywania niestety się ziściły.

Przebieg warunków atmosferycznych a nasilenie chorób i szkodników

W wielu przypadkach ekstremalne zjawiska pogodowe miały zasięg lokalny. Stąd stosunkowo trudno w tym sezonie generalizować i dokonywać uogólnień mających odniesienie do wszystkich regionów sadowniczych. Inaczej sytuacja wyglądała na Kujawach, inaczej w okolicy Sandomierza, zupełnie inaczej w regionie Grójca. A patrząc na ten ostatni region sadowniczy, można powiedzieć, że co miejscowość, to inne warunki atmosferyczne. W tym sezonie nie tylko trudno jest o jednoznaczne uogólnienia, lecz także, z uwagi na warunki atmosferyczne, utrudnione było doradztwo agrotechniczne.

Przebieg warunków atmosferycznych pozytywnie lub negatywnie oddziałuje na występowanie chorób i szkodników. Oczywiście ich nasilenie zależy też od potencjału infekcyjnego danego siedliska oraz jest silnie modyfikowane przez nasze działania, w tym stosowanie środków ochrony roślin. Natomiast na efektywność użytych środków ochrony roślin i nawozów również wpływa przebieg warunków atmosferycznych i w tym momencie koło się zamyka.

Przebieg warunków atmosferycznych w danym sezonie pozytywnie bądź negatywnie oddziałuje także na stopień odżywienia drzew, a co za tym idzie na ilość i jakość plonu. Sprawcy chorób czy szkodniki podlegają podobnie jak nasze uprawy pogodzie – warunki atmosferyczne sprzyjają ich występowaniu lub silnie ograniczają ich rozwój, również nasze działania – stosowanie środków ochrony roślin czy nawozów podlega działaniu warunków atmosferycznych (zmycie preparatów, silne nasłonecznienie, fitotoksyczność).

Temperatura i wilgotność powietrza modyfikują – sprzyjają lub ograniczają – działanie stosowanych przez nas preparatów, głównie insektycydów i fungicydów. Dlatego musimy być przygotowani do walki z czasami nieoczekiwanymi zagrożeniami w naszych sadach, tymi biotycznymi i abiotycznymi.

Jaka pogoda, taki sezon – można by powiedzieć. W październiku, listopadzie i grudniu (2016) spadło łącznie ponad 230 mm deszczu, nie licząc oczywiście opadów śniegu. Średnia temperatura października oscylowała wokół 7°C, listopada 2,7°C, a grudnia 0,8°C. Przebieg warunków atmosferycznych miał ogromny wpływ na tworzenie się i rozwój owocników sprawcy parcha jabłoni i drobnej plamistości liści drzew pestkowych. Dane w tabelach 1 i 2 pochodzą z doświadczeń prowadzonych w IO, w sadzie w Dąbrowicach (za S. Masnym).

Temperatury wpłynęły także na doskonałe przezimowanie w pąkach grzyba Podosphaera leucotricha
– sprawcy mączniaka jabłoni. Wiosna w minionym sezonie nadeszła stosunkowo wcześnie, była jednak od samego początku dość chłodna. W marcu i kwietniu spadło około 120 mm deszczu, a w maju i czerwcu około 180 mm. Lipiec i sierpień obfitowały w fale upałów, a suma opadów w tym czasie nie przekroczyła
140 mm. Wrzesień był chłodny i bardzo deszczowy.

Tabela 1. Średnia liczba owocników Venturia inaequalis na liściach jabłoni odmiany ‘McIntosh’ w sezonie 2017

Termin pobierania prób

Średnia liczba owocników
/cm2 liścia

6.02

13.02

20.02

27.02

6.03

13.03

20.03

27.03

3.04

10.04

18.04

24.04

1.05

52,0

59,4

28,3

22,4

26,0

21,9

30,7

22,3

23,4

35,4

35,7

51,2

47,0

32,9


Tabela 2. Liczba owocników Venturia inaequalis na liściach jabłoni w 2017 r., z zarodnikami gotowymi do wysiewu (>30% worków z dojrzałymi zarodnikami) wyrażona w %

Termin pobierania prób

6.02

13.02

20.02

27.02

6.03

13.03

20.03

27.03

3.04

10.04

18.04

24.04

1.05

0

0

0

0

0

0

0

5

41

55

92

94

42

 
Parch jabłoni i drobna plamistość liści drzew pestkowych

W minionym sezonie zarodniki sprawcy parcha jabłoni osiągnęły zdolność do wysiewu w ostatnich dniach marca. Pierwszy wysiew, oczywiście zależnie od regionu i przebiegu pogody, miał miejsce także w ostatnich dniach marca/pierwszych dniach kwietnia. Pierwsze wysiewy i infekcje przebiegały jednak przy stosunkowo niskiej temperaturze. Od 29 marca do końca maja zanotowano aż 24 dni z infekcjami słabymi. I tu można zadać pytanie, czy sezon był parchowy, czy raczej nie, bo w sadach produkcyjnych przynajmniej latem wydawało się, że V. inaequalis nie stanowi problemu. Moim zdaniem był parchowy i to bardzo. Wystarczyło popatrzeć na sady przydomowe lub nieużytki sadownicze, aby już latem zaobserwować początki defoliacji drzew. Potencjalnie mogą stać się one źródłem infekcji dla sąsiadujących upraw towarowych w kolejnym sezonie ochrony.

Lata parchowe dla jabłoni to także lata masowego występowania najgroźniejszej choroby wiśni i czereśni – drobnej plamistości liści drzew pestkowych. Przebieg warunków atmosferycznych w sezonie 2017 rzeczywiście sprzyjał jej rozwojowi. W konsekwencji doprowadziło to w wielu sadach do przedwczesnej defoliacji drzew, szczególnie na wiśniach odmiany ‘Łutówka’. Powinniśmy pamiętać, że ochrona przed drobną plamistością polega, podobnie jak w przypadku parcha jabłoni, na opanowaniu infekcji pierwotnej powodowanej przez zarodniki workowe (cykl rozwojowy sprawcy drobnej plamistości liści drzew pestkowych jest podobny do cyklu rozwojowego sprawcy parcha jabłoni).

Owocniki stadium workowego grzyba dojrzewają sukcesywnie wiosną. Pierwsze worki pojawiają się na początku maja, a pierwsze zarodniki workowe w połowie maja. Owocniki dojrzewają nierównomiernie. Zarodniki workowe wysiewają się w czasie opadów deszczu, przy czym okres wysiewów może trwać do 8 tygodni i zakończyć się dopiero pod koniec czerwca. Najwrażliwsze na porażenie są liście w kilka dni po uzyskaniu normalnych rozmiarów, najmłodsze niewyrośnięte jeszcze są stosunkowo mało wrażliwe na infekcje. Ta informacja jest dość istotna, jeśli chodzi o ochronę drzew. Okres inkubacji choroby jest krótki, w sprzyjających warunkach wynosi zaledwie 5 dni – czas od momentu zetknięcia się zarodnika z blaszką liściową do momentu wystąpienia pierwszych objawów choroby. Najsilniejsze epidemie występują w latach mokrych i chłodnych, ale zdarza się, że po stosunkowo słabym porażeniu w okresie wiosennym częste opady w lipcu i sierpniu powodują gwałtowny rozwój choroby.

Mączniak jabłoni – wzrastające zagrożenie

Tak dużych jak w ostatnim sezonie problemów ze zwalczaniem sprawcy tej choroby nie obserwowano od kilku lat. Zimy 2010/2011 i 2011/2012 ograniczyły wyraźnie jej występowanie. Kolejne niestety sprzyjały przezimowaniu jego sprawcy – grzyba P. leucotricha, a także infekcjom wtórnym. Przy zwalczaniu mączniaka jabłoni powinniśmy pamiętać o kilku ważnych elementach. Po pierwsze: epidemie mączniaka mają charakter wieloletni i nasilają się z roku na rok do momentu, kiedy nie zostaną drastycznie przerwane przez mroźną zimę (np. 2010/2011 i 2011/2012), gdy porażone pędy i pąki jabłoni przemarzną. Porażone pąki są bowiem bardziej wrażliwe na niską temperaturę niż pąki zdrowe. Spadki temperatury poniżej –25°C w styczniu lub lutym powodują przemarzanie porażonych pąków. Po drugie: zarodniki konidialne grzyba P. leucotricha mogą kiełkować bez kropli wody (wymagają do kiełkowania wilgotności powietrza powyżej 70%) i przy temperaturze od 4 do 30°C (optymalna 20–22°C), co w pewnym stopniu uniezależnia infekcje od warunków pogodowych. O intensywności infekcji decyduje przede wszystkim nasilenie pierwotnego porażenia liści rozwijających się z zainfekowanych pąków. Po trzecie: choroba rozwija się najlepiej przy ciepłej i umiarkowanie wilgotnej pogodzie, a takie warunki panowały w tym sezonie. Natomiast długie i intensywne opady deszczu oraz długotrwała susza ograniczają występowanie choroby, stąd po silnej pierwotnej infekcji masowy pojaw mączniaka w drugiej połowie sezonu. Po czwarte: okres intensywnego wzrostu drzew (od kwietnia do lipca) jest zarazem okresem najsilniejszych infekcji jabłoni przez sprawcę mączniaka.

Zwalczanie grzyba P. leucotricha nie jest proste i ostani sezon to pokazał. Wymaga bowiem konsekwentnego połączenia metod agrotechnicznych i chemicznych. Uzupełniają się one wzajemnie, co w konsekwencji prowadzi do ograniczania z roku na rok epidemii choroby. Natomiast stosowane w oderwaniu od siebie dają znikome rezultaty w zwalczaniu P. leucotricha. Od momentu ukazywania się pierwszych liści do kwitnienia powinniśmy starannie wycinać z koron drzew wszystkie pędy z objawami choroby (a następnie je spalić). Opóźnianie tego zabiegu i wykonanie go dopiero po kwitnieniu zwykle nie jest skuteczne, ponieważ sprawca mącznika zdążył już zainfekować młode przyrosty i liście.

W sadach, w których mączniak wystąpił masowo, w sezonie 2018 trzeba będzie poświęcić dużo więcej uwagi tej chorobie. Już w pierwszym okresie rozwoju jabłoni konieczne będą lustracje i jak najwcześniejsze wycinanie pędów, na których obserwuje się objawy pierwotnego porażenia P. leucotricha. Ten zabieg ogranicza nasilenie infekcji pierwotnej i tym samym zmniejsza potencjał infekcyjny mączniaka w sadzie. W sadach, w których porażenie przekracza 4%, czyli 4 zainfekowane pędy w próbie 100, konieczne może być wykonanie zabiegu chemicznego w fazie różowego pąka lub na początku kwitnienia jabłoni. W tym momencie dobrym rozwiązaniem jest preparat Kendo 50 EW lub Nimrod 250 EC. W sadach, w których w poprzednim sezonie obserwowano silne porażenie P. leucotricha, po kwitnieniu należy kontynuować lustracje i wycinanie pędów z objawami infekcji pierwotnej. W tym czasie do programu ochrony, w zależności od przebiegu warunków atmosferycznych, można włączyć środki oparte na IBE – Topas 100 EC oraz Zato 50 WG. Preparaty te stosujemy w okresie infekcji wtórnych mączniaka, co 10–14 dni, zwykle do końca czerwca lub początku lipca.

Alternarioza na jabłoni

Sezon 2017, podobnie jak 2016, zaskoczył masowym występowaniem plamistości liści powodowanej przez grzyby z rodzaju Alternaria sp., ale w przeciwieństwie do sezonu 2015 pierwsze objawy choroby nie pojawiły się po kwitnieniu jabłoni, ale latem, pod koniec fali upałów. Musimy pamiętać, że grzyby z rodzaju Alternaria sp. występują powszechnie w wielu rejonach świata i są patogenami różnych roślin uprawnych, w tym ozdobnych, sadowniczych oraz warzyw. W przypadku jabłoni zmiany chorobowe powodowane przez Alternaria sp. mogą pojawić się na liściach wiosną lub wczesnym latem (dane z USA), obserwacje prowadzone od 2 lat w Polsce potwierdzają te informacje. Plamki mają charakter nekroz o brązowym lub czarno-brązowym zabarwieniu. Mogą mieć średnicę od 1,5 do 5 mm. Obrzeże plamy jest czarno-fioletowe. Plamki mogą łączyć się ze sobą, z upływem czasu ciemnieją i stają się nieregularne. Nabierają także charakterystycznego strefowania zwanego „żabim okiem”. Na powierzchni plam według wszelkiego prawdopodobieństwa powinien występować nalot trzonków konidialnych z charakterystycznymi wielokomórkowymi zarodnikami konidialnymi (pozwala to jednoznacznie zidentyfikować sprawcę). Efektem występowania plam jest przedwczesna defoliacja liści. Natomiast na owocach (stosunkowo rzadko, tylko przy masowej defoliacji liści) mogą pojawić się plamy podobne do gorzkiej plamistości podskórnej.
Sprawca zimuje głównie w postaci grzybni w opadłych liściach. Pierwsze infekcje mogą mieć miejsce około miesiąca po opadaniu płatków kwiatowych (w warunkach USA), wydaje się, że w warunkach Polski do infekcji może także dochodzić wcześniej – około 2 tygodni po kwitnieniu. Natomiast w późniejszym czasie do infekcji może dochodzić już po kilku godzinach (około 5) przy temperaturze od 21 do 27°C i zwilżeniu liścia. Optymalna temperatura rozwoju choroby przekracza 25°C. Zmiany chorobowe, plamy mogą pojawić się już dwa dni po infekcji. Ponieważ patogen produkuje duże ilości toksycznych dla wrażliwych odmian substancji, stąd m.in. defoliacja. Szczególnie często i z dużą intensywnością atakowane są ‘Golden Delicious’ i ‘Empire’, w tym sezonie obserwowano silne porażenie także na czerwonych sportach ‘Jonagolda’ i na ‘Braeburnie’. Występowaniu choroby i defoliacji liści sprzyja też liczna obecność przędziorków.

Zwalczanie tej choroby w warunkach Polski nie jest opracowane. Można dotrzeć do informacji czasem bardzo różniących się od siebie. Warto je przeanalizować i połączyć w schemat, który może być potencjalnie skuteczny, co potwierdziły tegoroczne obserwacje. Ważne, szczególnie w sadach, w których doszło do silnego porażenia liści w drugiej części wegetacji, jest ograniczenie źródła infekcji poprzez zastosowania mocznika przed ich opadaniem. Potencjalnie zabieg ten zmniejszy źródło infekcji na kolejny sezon. Od początku wegetacji powinniśmy też skutecznie i efektywnie zwalczać szkodliwe roztocza – liście, na których występują przędziorki, są szczególnie wrażliwe na występowanie choroby. Istotny jest też termin rozpoczęcia ochrony. Zabiegi tradycyjnie należy rozpocząć wcześnie po kwitnieniu, gdy w sadzie na liściach nie ma jeszcze objawów choroby. Gdy jej objawy już się pojawią, możemy tylko zabezpieczać kolejne liście przed infekcjami.

Nekrotyczna plamistość liści

2017 to kolejny sezon występowania nasilonych objawów tej choroby, szczególnie dużo liści z plamami obserwowano w drugiej dekadzie sierpnia. Występowanie tej choroby lub zbliżonych do niej objawów chorobowych (nekrotyczne plamy na liściach, głównie pomiędzy nerwami liści), jak wszyscy wiemy, nie jest jednoznacznie zdefiniowane, podobnie jak i jej podłoże. W publikacjach dotyczących tej choroby pojawiają się informacje o wpływie warunków pogodowych na jej rozwój. Jej wystąpieniu sprzyjają gwałtowne ochłodzenie i opady zimnego deszczu po okresie gorącej i suchej pogody. Z takimi warunkami mamy głównie do czynienia w lipcu i sierpniu. Jako podłoże występowania tej choroby podaje się także zaburzenia powodowane niedoborem magnezu, a niektóre publikacje podają też, że powodem może być niedobór manganu (w naszych warunkach jest to mało prawdopodobne) i ewentualnie cynku, ten jednak wydaje się tu kluczowym mikroelementem.

Można zaryzykować stwierdzenie, że w naszych warunkach klimatycznych podłoże tej fizjologicznej choroby jest złożone. Głównym czynnikiem jest zwykle załamanie pogody, silne ochłodzenie i gwałtowne opady deszczu. W internecie można spotkać także informacje o zalaniu systemu korzeniowego jako przyczynie powstawania nekrotycznej plamistości liści. Takie warunki powodują w roślinach zjawisko stresu i związane z nim zaburzenia hormonalne – pojawienie się etylenu bądź kwasu abscysynowego (hormonów starzenia się roślin).

Na stres i jego efekty mogą nakładać się niedobory magnezu i cynku (obfite opady deszczu – wymywanie magnezu, pojawienie się dużych ilości dostępnego dla roślin manganu – konkurenta jonów dwuwartościowych, a szczególnie magnezu oraz wspomniane niedobory cynku, którym nawozimy rośliny sadownicze dolistnie tylko jesienią i wczesną wiosną). Z moich obserwacji wynika, że stosowanie dolistne nawozów magnezowych w mieszaninie z niewielkimi dawkami cynku (początkowo 20–30, później do 40–50 g cynku na hektar jednorazowo) ogranicza występowanie nekrotycznej plamistości. W sadach, w których prowadzono obserwacje, wyeliminowano (lub ograniczono do minimum) również stosowanie manganu – podstawą takiej decyzji było przeświadczenie o dużej zawartości tego pierwiastka w glebie oraz obserwacje przebiegu warunków atmosferycznych, w tym przede wszystkim obfitych opadów deszczu w ostatnich dwóch latach. Niebagatelna wydaje się także rola cynku jako pierwiastka odpowiedzialnego za syntezę prekursora auksyn. W przypadku tej choroby sprawdza się stara maksyma: „łatwiej/lepiej jest zapobiegać, niż leczyć”. Stąd zalecenie niejako zapobiegawczego stosowania latem mieszaniny siarczanu magnezu z cynkiem, szczególnie w kwaterach odmiany ‘Golden Delicious’.

Przekaż dalej

O autorze

Odpowiedz