Na rynek krajowy i zagraniczny

0
Anita Łukawska

W Polsce nadal produkuje się zbyt dużo jabłek niskiej jakości. Obecne wymagania – stawiane głównie przez zagranicznych odbiorców, ale też coraz częściej krajowych – dotyczą wielkości, jędrności, soczystości oraz smaku tych owoców. Nie mogą też mieć one żadnych uszkodzeń skórki i miąższu, a zawartość pozostałości pestycydów powinna być znacznie poniżej dopuszczalnej wartości.

Dostosować ofertę do rynku

Zanim podejmie się decyzję o założeniu sadu jabłoniowego należy zapewnić sobie zbyt na owoce z niego. Nie radzę produkować jabłek odmian, których produkcję się opanowało, ale takich, na które jest zbyt. „Zanim posadzisz sad, sprzedaj jabłka” – to nie rynek dostosuje się do oferty producentów, ale producenci muszą dostosować ofertę do rynku – informował prof. dr hab. Eberhard Makosz (fot. 1) z Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych podczas I Targów Sadowniczo-Warzywniczych Vege Fruit Expo w listopadzie ub.r. w Lublinie. Gusta konsumentów pod względem doboru odmian ulegają zmianie. Obecnie poszukiwane są jabłka o jednobarwnej skórce, ale nie o zielonej lub żółtej, jaką mają ‘Golden Delicious Reinders’ czy ‘Mutsu’, tylko czerwonej. Pierwsza z wymienionych odmian traci swoją czołową pozycję na arenie międzynarodowej. Jest ona wypierana przez sporty odmiany ‘Gala’, których owoce można sprzedać na całym świecie. Po raz pierwszy w 2015 r., jak informował prof. E. Makosz, eksport jabłek rozpoczął się w momencie ich zbioru. Dotyczyło to owoców ‘Gali’, za które oferowano 1,5–1,8 zł/kg. Nie jest to odmiana łatwa w uprawie. Wymaga żyznej gleby, ciepłego stanowiska, odpowiedniej agrotechniki (nawożenia i cięcia drzew). Jest to odmiana drobnoowocowa, zatem osiągnięcie wysokiego plonu (50–60 t/ha) wymaga umiejętności, ale plony są coroczne, a owoce poszukiwane i sprzedawane po atrakcyjnej cenie.

Jaki powinien być sad jabłoniowy, aby produkcja jabłek była opłacalna? Według prof. E. Makosza obsada powinna wynosić 2–4 tys. drzew/ha odmian atrakcyjnych rynkowo na podkładkach karłowych, które szybko wejdą w owocowanie, a plony będą wynosiły minimum 50 t/ha. Koszty produkcji nie powinny przekraczać
1 zł/kg (0,25 euro/kg). W krajach Europy Zachodniej koszt wyprodukowania jabłek wynosi 0,35–0,40 euro/kg,
co daje 1,47–1,68 zł/kg, a wynika on z kosztu najmu siły roboczej. Tam koszt ten w przeliczeniu na godzinę wynosi 12 euro. W Polsce jest to 8, 10 lub 12 zł/godz. Dlatego polskie jabłka długo jeszcze będą konkurencyjne cenowo w stosunku do produkowanych na zachodzie Europy, co stanowi ogromną szansę dla polskiego sadownictwa – powiedział prof. E. Makosz.

Skazani na eksport

Spożycie jabłek na krajowym rynku w latach 2010–2013 wynosiło 15–16 kg/osobę i miało tendencję malejącą. W ubiegłym roku nieznacznie wzrosło (o 1–2 kg) – paradoksalnie dzięki rosyjskiemu embargu. Podziałała darmowa promocja zachęcająca do zwiększenia spożycia tych owoców. Jednak, aby ten wzrost był trwały, konieczne są: poprawa jakości jabłek, stała kampania promocyjna oraz zapewnienie dostawy odmian spełniających oczekiwania konsumentów. Obecnie o zakupie jabłek decyduje bowiem jakość, a nie cena.

Wśród polskich konsumentów popularnością cieszą się jabłka odmiany ‘Szampion’, mimo że są dwukolorowe, ale jednak słodkie i smaczne. Nadal odmiana ta, zdaniem prof. E. Makosza, będzie odgrywała znaczącą rolę w handlu w naszym kraju. Jest plenna i dość łatwa w uprawie. Pewien problem stanowi utrzymanie jędrności jabłek. Konsumenci poszukują także jabłek o owocach jednokolorowych z grupy ‘Gala’ (fot. 2 na str. 24) i ‘Red Delicious’ (fot. 3), a z letnich – ‘Pirosa’.

Zmniejsza się natomiast zainteresowanie jabłkami odmiany ‘Ligol’. Polscy konsumenci kupują jabłka na targowiskach lub bezpośrednio u sadowników (taki sposób ich zakupu stanowi 35–40%), w sklepach osiedlowych (20–30%) i supermarketach (35–40%). Wciąż jednak wzrasta rola supermarketów, jako miejsca dokonywania zakupów, a maleje rola sklepów osiedlowych. Według prof. E. Makosza nie jest to korzystne zjawisko. Jeśli supermarkety opanują handel (70–80%), producenci owoców i warzyw odczują to przez zmniejszenie opłacalności ich produkcji.

Około 50% produkowanych w Polsce jabłek przeznaczanych jest do przetwórstwa, z czego prawie 90% przerabiane jest na sok zagęszczony. Ich cena jest jednak niestabilna, nie tylko w poszczególnych latach, ale i w danym sezonie, co nie zapewnia opłacalności produkcji. Dlatego w najbliższych latach – według prelegenta – ilość jabłek kierowanych do produkcji soku zagęszczonego zmniejszy się, również z uwagi na wzrost produkcji soków tłoczonych oraz cydru (fot. 4).

Polska, jako największy producent jabłek w Europie, jest skazana na ich eksport, gdyż produkcja znacznie przekracza rodzime zapotrzebowanie. W sezonach 2012/2013 i 2013/2014 eksportowaliśmy około 1,2 mln ton jabłek rocznie, głównie do krajów Europy Wschodniej (70%), przy czym około 400 tys. ton stanowiły owoce ‘Idareda’. Do Europy Zachodniej trafiało w tym okresie około 29,5%, a na inne rynki zalewie 0,5%. Rosyjskie embargo zmusiło sadowników do poszukiwania nowych, pozaeuropejskich rynków zbytu. Podjęto więc próby eksportu jabłek do państw Afryki Północnej, krajów arabskich i na Daleki Wschód. W ubiegłym sezonie eksport ten wyniósł już 2,5%, czyli 20 tys. ton. Dla porównania, Włosi w tym samym czasie wyeksportowali tam 9 razy więcej jabłek. Jest jednak szansa, że nasz eksport w te rejony świata będzie wzrastał, ale należy dostosować się do wymogów tamtejszych konsumentów (odmiany jednokolorowe, o czerwonej skórce, słodkie, wysokiej jakości).
Nadal należy dbać o dobre stosunki z krajami Europy Wschodniej, które potrzebują polskich jabłek. W Rosji produkowane jest około 2 mln ton tych owoców, ale prawie 60% stanowią owoce przemysłowe. W dużych miastach w Rosji popularnością cieszą się odmiany ‘Gala’, ‘Red Delicious’, ‘Golden Delicious’ i ‘Granny Smith’, natomiast bliżej polskiej granicy: ‘Szampion’, ‘Ligol’ i ‘Gloster’. Niestety, o handlu z krajami na wschodzie Europy decyduje polityka, a nie rynek. Obecnie notowany jest znaczny wzrost cen jabłek w Rosji:
1 kg owoców średniej jakości kosztuje tam około 4 euro – informował prof. E. Makosz.

Na zachodzie Europy konsumenci preferują jabłka innych odmian niż na wschodzie – nie ma tam zainteresowania takimi odmianami jak ‘Gloster’, ‘Idared’ i ‘Ligol’. Są to dla nas rynki atrakcyjne z uwagi na bliskość położenia i ceny. Konsumenci są tam jednak przyzwyczajeni do wysokiej jakości owoców i mimo, że polskie jabłka są tańsze, wcale nie muszą znaleźć nabywców.

W produkcji jabłek w Polsce, tak jak i na zachodzie Europy, problem zaczyna stanowić zatrudnienie pracowników. Coraz trudniej znaleźć chętnych do zbioru owoców. Być może zmieni to podniesienie płacy do 12 zł/godz. Aby nadal opłacało się produkować jabłka w Polsce, zdaniem prof. E. Makosza konieczny jest wzrost plonu z powierzchni, co pozwoli utrzymać koszty jednostkowe na niskim poziomie, nawet przy wzroście opłat za najemną siłę roboczą.

Co roku w Polsce zakładanych jest wiele sadów jabłoniowych. Niektórzy z sadowników nie zastanawiają się jednak, jak sprzedadzą wyprodukowane owoce. W 2015 r. zbiory jabłek w Polsce były niższe o 5% niż w 2014 r. W UE zebrano z kolei jabłek więcej o około 2 mln ton. Pod koniec listopada 2015 r. zapasy tych owoców były niższe o 20% niż w 2014 r. Produkcja jabłek w Polsce w najbliższych latach może wynieść nawet 4 mln ton. Jednak bez ich eksportu na poziomie 1–1,2 mln ton rocznie trudno będzie je zagospodarować. Nadmiar trzeba będzie przerobić na sok zagęszczony, bo tylko 600–700 tys. ton może być spożyte przez krajowych konsumentów.

Trudno sobie wyobrazić, że sadownicy sami będą szukać nowych rynków zbytu. Nawet grupy producentów mogą mieć z tym problem. Zdaniem prof. E. Makosza konieczna jest pomoc rządu, m.in. w prowadzeniu promocji, stałej informacji o polskich jabłkach poza granicami kraju, a także przy zawieraniu umów handlowych. Aby eksport jabłek mógł być realizowany sprawnie, potrzeba dobrze działających organizacji producentów oraz ich konsolidacji. Wsparcia wymagają producenci, ale – zdaniem prelegenta – nie wszyscy. Małe gospodarstwa powinny skupić się na zaopatrywaniu rynku rodzimego, a duże, w których jabłka produkowane są na skalę towarową i są one zazwyczaj wysokiej jakości – na rynki zagraniczne. Sadownicy z Europy Zachodniej zazdroszczą polskim warunków pracy oraz niskich kosztów produkcji, w tym siły roboczej. Aby nie stanąć w miejscu (co w efekcie oznaczałoby cofanie się i wyprzedzenie w produkcji jabłek przez inne kraje), należy wprowadzać innowacje w produkcji, zwłaszcza jeżeli dotyczą odmian i mają zwiększyć plony oraz jakość jabłek – informował prof. E. Makosz. Na potwierdzenie swych słów przytoczył przykład Francji, która przez wiele lat była największym producentem jabłek w Europie i na świecie – produkowała ich 5–6 mln ton rocznie. Obecnie jest to zaledwie 1,5 mln ton rocznie. Brak wprowadzania innowacyjnych rozwiązań doprowadził do zmniejszenia produkcji. W Holandii opracowano wprawdzie system uprawy jabłoni celem osiągania wysokich plonów i wysokiej jakości jabłek, jednak francuscy sadownicy nie wprowadzili go do swoich sadów, a ich wysokonakładowe nasadzenia przestały być dochodowe i musieli zrezygnować z uprawy jabłoni.

  • fot. 1–4 A. Łukawska
Przekaż dalej

O autorze

Odpowiedz