Parch jabłoni na Kujawach

0
Mgr inż. Małgorzata Kołacz
Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie

Miniony sezon ochrony przed parchem jabłoni (Venturia inaequalis) wielu producentów z Kujaw zalicza do udanych. Tę najważniejszą chorobę jabłoni sadownicy nauczyli się już ograniczać oraz zwalczać. Tak przynajmniej można sądzić z perspektywy ostatnich sezonów z warunkami atmosferycznymi niesprzyjającymi rozwojowi tej choroby.

Ostatni sezon okazał się być nietypowym. Zima na Kujawach była raczej łaskawa, jednak niedobór deszczu wiosną odbił się negatywnie na stanie nienawadnianych sadów oraz plantacji. Przymrozki wiosenne przypadły na okres kwitnienia jabłoni. Temperatura obniżyła się lokalnie do –4°C. Majowe i późniejsze gradobicia spowodowały obniżenie nie tylko plonu, ale i jakości owoców, a przy silnym ich zniszczeniu wpłynęły na zaprzestanie intensywnej ochrony na rzecz zachowawczej.

Pierwsza połowa sezonu wegetacyjnego w 2016 r. pod względem ochrony przed parchem jabłoni przebiegła spokojnie. W precyzyjnym wyznaczaniu terminów zwalczania tej choroby, pomocne jest coraz powszechniejsze korzystanie przez producentów jabłek z systemów sygnalizacji bazujących na wskazaniach stacji meteorologicznych. Komputerowe modele (np. RIMpro, rysunek na str. 4) pozwalają na bieżąco monitorować przebieg rozwoju parcha. Systemy uwzględniają czynniki dotyczące patogena, warunki atmosferyczne oraz fazę rozwojową drzew. Określenie terminu pierwszego zabiegu (fot. 1) oraz zakończenia wysiewu zarodników workowych pozwala racjonalnie stosować środki ochrony roślin (ś.o.r.). Przy podejmowaniu decyzji ochroniarskich pomocne były także systematyczne lustracje sadów. W wypadku zaobserwowania nawet niewielkiego porażenia chorobą liści należało zadbać o owoce (fot. 2), aby nie doszło do ich porażenia, co w okresie przechowywania skutkowałoby problemami z parchem przechowalniczym.

Strategia sadowników

Producenci jabłek, prowadząc systematyczną ochronę opartą na zabiegach zapobiegawczych, zabezpieczali rośliny przed infekcjami. Większość sadowników kontynuowała ochronę w drugiej części sezonu, a ich sady były praktycznie wolne od parcha. Zdarzało się, że poprzestawano na ochronie roślin w pierwszej części sezonu i mniejszą uwagę przykładano do zabiegów ochronnych w drugiej jego części. Efektem było wystąpienie parcha wtórnego na liściach, rzadziej na owocach. Objawy infekcji w końcu sezonu mogą nie być widoczne w czasie zbiorów, a rozwijają się dopiero podczas przechowywania. Objawami są małe, czarne plamki wielkości główki od szpilki. Plamy są miejscem, w którym może dochodzić do porażenia przez grzyby wywołujące zgnilizny owoców.
Mogą one przedwcześnie tracić wartość handlową.

Inną przyczyną wystąpienia parcha w sadach, pomimo stosowania ś.o.r., mogła być odporność grzyba V. inaequalis na poszczególne substancje aktywne (s.a.) preparatów. Pojawieniu się jego form odpornych sprzyjało wykorzystanie do zabiegów preparatów należących do tych samych grup chemicznych. Niewłaściwe jest też opieranie ochrony tylko na jednym lub dwóch środkach. Również przekraczanie dawek maksymalnych oraz liczby zabiegów prowadziło do zagrożenia pojawieniem się form grzyba odpornych na anilinopirymidyny, strobiluryny oraz dodynę. Szczególną uwagę producenci jabłek powinni zwrócić na preparaty z grupy SDHI, przy których liczba zabiegów w sezonie jest jasno określona i nie powinna być przekraczana.

Używając ś.o.r. kupionych okazyjnie bywa, że stosuje się czystą s.a. bez związków wspomagających jej działanie (emulgatory, wspomagacze itp.). Nie wiadomo też ile tej s.a. jest w produkcie, ponieważ etykieta nie odzwierciedla zawartości opakowania. Badania nad podrabianymi ś.o.r. nie są prowadzone, więc ich oddziaływanie na rośliny nie jest znane. Często sadownicy dowiadują się o nim po pojawieniu się fitotoksyczności na liściach lub owocach.

Ograniczanie presji chorobowej

Z uwagi na przedłużające się zbiory jabłek w 2016 r. w wielu gospodarstwach zabiegu mocznikiem nie wykonano w najkorzystniejszym terminie. Jest on zalecany we wszystkich sadach, w których jesienią stwierdzono na liściach jabłoni plamy parcha (fot. 3).

To najskuteczniejszy sposób ograniczania źródła infekcji V. inaequalis na następny sezon. Zastosowanie 4–5% roztworu mocznika w formie oprysku nie nastręcza zazwyczaj większych problemów. Azot z nawozu
przyspiesza mineralizację liści, co skutkuje redukcją wytwarzanych pseudotecjów, opóźnieniem rozwoju oraz zahamowaniem ich dojrzewania. Mocznik powinien być zastosowany po zbiorach owoców, gdy liści na drzewach jest możliwie jak najwięcej. Omawiane zabiegi, wykonane w pierwszym okresie opadania liści, ograniczają liczbę zarodników workowych na wiosnę następnego roku o 70–97%. W wypadku opóźnienia opryskiwania drzew następuje obniżenie efektywności działania tego środka. Mocznik zastosowany na opadłe liście (95% opadłych) redukował liczbę zarodników w 50% (Bielenin, Meszka 2010). Wynika to najczęściej z pokrycia roztworem tylko części liści.

Wskazania infekcji pierwotnych systemu RIMpro z rejonu Złotnik Kujawskich

Innym sposobem ograniczenia źródła infekcji na przyszły rok jest rozdrobnienie liści (zabieg ten przyspiesza ich dekompozycję). W wypadku rozdrobnienia wszystkich liści w sadzie ograniczeniu ulega 80–90% liczby zarodników. Gdy pozostanie ich do 35%, efektywność zabiegu spada do 50%. W okresie spoczynku roślin należy również zadbać o odpowiednie cięcie, które umożliwi dobre przewietrzanie korony.

  • fot 1, 3 A. Łukawska
  • fot. 2 M. Kołacz
Przekaż dalej

O autorze

Odpowiedz