Ranking problemów sadowniczych

0
Anita Łukawska

Podczas VII Bialskiej Konferencji Sadowniczej, zorganizowanej 5 marca br. w Ossie przez Instytut Praktycznego Sadownictwa IPSAD i Centrum Zaopatrzenia Sadowniczego APPSAD, omówiono najważniejsze problemy w produkcji jabłek, z którymi w ostatnich sezonach borykają się sadownicy.

Polskim jabłkom trudno będzie powrócić na rynek wschodni z uwagi na rozwój sadownictwa w Rosji i na Ukrainie. Produkcja jabłek musi zatem być ukierunkowana na uzyskanie owoców wysokiej jakości, aby można było znaleźć dla nich rynki zbytu, inne niż te za wschodnią granicą – powiedział Robert Sas z IPSAD. Natomiast na zachodzie Europy trudno jest konkurować z jabłkami tam produkowanymi, ze względu na ich wysoką jakość. Sadownicy muszą zacząć liczyć koszty produkcji i prowadzić ochronę racjonalnie, ponieważ jest ona istotnym elementem nakładów.

Problemy w sprzedaży to zagadnienia najważniejsze z ekonomicznego punktu widzenia. Jednak ostatnio w produkcji jabłek ważne okazały się także problemy agrotechniczno-ochroniarskie, utrudniające uzyskanie wysokich plonów i dobrej jakości owoców. R. Sas, na podstawie ubiegłorocznych obserwacji, usystematyzował problemy sadowników od najmniej do najbardziej istotnych:

  • nekrotyczna plamistość, czyli opadanie liści jabłoni z odmian ‘Golden Delicious’ i ‘Gala’;
  • trudności z wyborem metody przerzedzania zawiązków i różne podejście do tych zabiegów;
  • ordzawienia na jabłkach, zwłaszcza odmian ‘Golden Delicious’ i ‘Gala’;
  • choroby kory i drewna;
  • miodówka gruszowa;
  • parch jabłoni;
  • zaraza ogniowa;
  • owocówka jabłkóweczka;
  • mszyce;
  • ięcie i formowanie koron, szczególnie młodych drzewek;
  • mączniak jabłoni.

Opadanie liści z jabłoni odmian ‘Golden Delicious’ i ‘Gala’ (zaczynających dominować w sadach), będące skutkiem nekrotycznej plamistości liści (fot. 1) jest istotnym problemem w ostatnich sezonach. W drugiej połowie lata, w wielu sadach liście masowo opadają z drzew. Z obserwacji prelegenta wynika, że problem ten nasila się tam, gdzie do ograniczenia ordzawienia owoców są wykorzystywane preparaty giberelinowe, zwłaszcza zbyt często i w zawyżonych dawkach. Intensywność tego zjawiska jest wprost proporcjonalna do stosowanych dawek. Im wyższe, tym większa intensywność opadania liści. Ograniczająco w odniesieniu do tego zjawiska działają środki ochrony roślin (ś.o.r.) zawierające mankozeb (np. Dithane NeoTec 75 WG, Penncozeb 80 WP), wykorzystywane również do ochrony zapobiegawczej przed parchem jabłoni.

Przerzedzanie zawiązków dla wielu sadowników jest zabiegiem ważnym, ale nadal dla zbyt wielu mało istotnym. Bez przerzedzania nie można uzyskać owoców wyrównanych o zadowalających rozmiarach (fot. 2). Przerzedzanie musi być prowadzone wielokrotnie. Dobrze jest przestrzegać zasady – „przerzedzam w pierwszym wolnym terminie”. Zabieg ten można przeprowadzić już podczas kwitnienia jabłoni, pod jego koniec oraz w okresie wzrostu zawiązków owoców, a korektę ręczną prowadzimy do zbiorów. Na rynku dostępnych jest wiele produktów do przerzedzania (ATS, zawierające benzyloadeninę i inne związki). Każdy z preparatów do przerzedzania wymaga odpowiednich warunków termicznych i wilgotnościowych. W wypadku fitohormonów podczas zabiegu i kilka dni po nim optymalna temperatura powietrza wynosi 20–23°C. Jeżeli jest wyższa lub niższa nie należy przeprowadzać przerzedzania, nawet gdy zawiązki owoców mają do tego odpowiednią średnicę. Lepiej poczekać na lepsze warunki niż wykonać zabieg, gdy pogoda jest niesprzyjająca. Temperatura powietrza w czasie zabiegu ma pierwszeństwo przed średnicą zawiązków. Dobrze jest przed sezonem poznać wymogi każdego z dostępnych środków do przerzedzania, aby móc wybrać optymalne metody i je wdrożyć. Im wcześniej przeprowadzony będzie zabieg przerzedzania, tym mniejsze negatywne odziaływanie (zbyt dużej liczby zawiązków) na formujące się na następny sezon pąki kwiatowe – powiedział R. Sas.

Ordzawienia owoców (fot. 3) kilka lat temu dotyczyły tylko jabłek odmiany ‘Golden Delicious’. Obecnie spotykane są także na ‘Gali’. Aby im zapobiegać należy przez 4-6 tygodni po kwitnieniu unikać użycia zwilżaczy opartych na związkach silikonowych. Przyczyn powstawania ordzawień na zawiązkach jest wiele. Podstawowa wynika z ich silnego przyrostu podczas ocieplenia po okresie chłodów, co nie współgra z przyrostem kutykuli i warstwy woskowej. W takich warunkach warstwy te ulegają rozciąganiu i mikropęknięciom. Ryzyko jest właśnie największe do 4–6 tygodni po kwitnieniu, gdy skórka owoców jest delikatna. W późniejszym okresie wzrostu zawiązków jest ona grubsza i przez to mniej podatna na pękanie. W mikropęknięciach dłużej utrzymuje się wilgoć, co stwarza korzystne warunki do bytowania bakterii i grzybów (drożdży), których wydaliny powodują powstanie ordzawień. Ochrona przed pękaniem obejmuje zabiegi poprawiające elastyczność skórki, kutykuli i okrywającego ją wosku oraz użycie do ochrony przed parchem jabłoni preparatów o działaniu kontaktowym, zwierających kaptan lub ditianon.

Choroby kory i drewna (fot. 4). R. Sas zwrócił uwagę, że zbyt późno prowadzona jest ochrona jabłoni przed patogenami powodującymi choroby zdrewniałych części drzew. Zabiegi są wykonywane po ich cięciu. Infekcje dokonywane przez patogeny powodujące te choroby następują jesienią i zimą, gdy utrzymuje się temperatura powyżej 0°C. Neonectria galligena jest w Polsce coraz groźniejsza. Ochrona przed tym patogenem nie może być przypadkowa, najlepiej, aby była oparta na informacjach uzyskanych z modeli symulacyjnych dla tego organizmu. Jeżeli nie ma takich możliwości, a warunki termiczne i wilgotnościowe mogą sprzyjać jego rozwojowi i infekcjom, to nie czekając na zakończenie cięcia drzew trzeba wykonać zabiegi ochrony, np. preparatami miedziowymi.

Miodówka gruszowa (fot. 5). Jak poinformował R. Sas na początku marca br. w sadach gruszowych były już widoczne pierwsze osobniki dorosłe tego szkodnika. Najważniejszy okres jego zwalczania trwa od początku wegetacji do kwitnienia drzew. Aby ochrona była skuteczna należy wybierać różne produkty, a termin wyznaczać na podstawie systematycznych lustracji. Do niszczenia jaj i młodych larw można np. wykorzystać mieszaninę preparatów olejowych z pyretroidami. Po kwitnieniu odpowiedzialność za kontrolę liczebności populacji tego szkodnika spoczywa na owadach pożytecznych.

Parch jabłoni (fot. 6) to choroba ostatnio nie najważniejsza, chociaż jak powiedział R. Sas – parch jabłoni jest największym przyjacielem sadownika. Gdy sezon sprzyja infekcjom i trudno jest ochronić właściwie jabłonie, to gdy sadownikowi uda się wyprodukować jabłka wysokiej jakości, jego wysiłek i koszty poniesione na ochronę są uwieńczone uzyskaniem zadowalających cen sprzedaży. W takich sezonach jabłka są tylko w tych sadach, w których być powinny – u profesjonalistów – powiedział R. Sas.

Pękanie pąków na jabłoniach jest najważniejszym okresem ochrony przed parchem. W tym terminie rozpoczynają się wysiewy zarodników workowych grzyba Venturia inaequalis. Faza ta na poszczególnych odmianach następuje w innym terminie. Najwcześniej rozwijają się pąki odmiany ‘Ligol’ i ona jest wyznacznikiem do prowadzenia lustracji oraz wyznaczania terminów zabiegów. Z obserwacji prowadzonych w IPSAD wynika, że na zeszłorocznych liściach formują się worki i zarodniki workowe. Gdy ustabilizuje się pogoda będą one szybko dojrzewać, stąd można spodziewać się wysiewu zarodników i pierwszych infekcji pierwotnych już na początku kwietnia. Jeżeli zarodniki dojrzeją, a warunki pogodowe nie będą sprzyjać wysiewom, wówczas ochrona może nie być tak intensywna jak w sezonach „przekropnych”, ale należy się spodziewać silnych lub bardzo sinych infekcji w momencie nastania opadów deszczu. Przed zapowiadanymi opadami konieczne jest zabezpieczenie liści, aby nie dopuścić do infekcji. W wypadku znacznych wysiewów zarodników jeden zabieg zapobiegawczy zazwyczaj nie wystarczy. Konieczne są kolejne przerywające infekcję oraz działające interwencyjnie, ponieważ żaden z dostępnych preparatów nie jest skuteczny w 100%. Przy skuteczności na poziomie 95% część zarodników dokona infekcji tkanek.

Im jest cieplej tym szybciej kiełkują zarodniki i rozwija się grzybnia. Dlatego, oceniając skuteczność preparatu o działaniu interwencyjnym, należy pamiętać o wyznaczonym przez producenta czasie działania. Trzeba także uwzględnić temperaturę powietrza. Aby precyzyjnie wyznaczyć termin zabiegu środkiem działającym interwencyjnie należy zsumować stopniogodziny. Polega to na dodawaniu stopni (°C) z każdej godziny i po uzyskaniu odpowiedniej ich liczby można ocenić, po który preparat sięgnąć. W wypadku Score 240 SC zabieg można przeprowadzić, gdy po infekcji nie zliczono więcej niż 1000 stopniogodzin, dla preparatu Chorus 50 WG  – 900 stopniogodzin. Preparaty o działaniu zapobiegawczym nie wykazują działania interwencyjnego.

Zaraza ogniowa (fot. 7). W ub.r. wystąpiła w każdym rejonie sadowniczym i w bieżącym sezonie zagrożone są te sady, w których ją stwierdzono (głównie w gruszowych). W ostatnich latach obserwowane jest nasilenie jej występowania. Podczas sprzedaży jabłek bywa konieczne posiadanie potwierdzenia, że choroba ta nie wystąpiła w sadzie, z którego jabłka pochodzą. Zagrożone infekcjami bakterią Erwinia amylovora są zwłaszcza drzewka młode, sadzone późną wiosną. Aby nie doszło do infekcji i wystąpienia choroby warto z takich drzewek usuwać kwiaty oraz prowadzić ochronę zapobiegawczą środkami miedziowymi. Infekcjom sprzyjają obecność źródła choroby, późne kwitnienie drzew, wysoka temperatura i wilgotność powietrza (nawadnianie nadkoronowe), uprawa wrażliwych gatunków (grusze) i odmian (‘Gala’, ‘Idared’, ‘Szampion’, ‘Paulared’, ‘Fuji’, ‘Jonagold’, ‘Pinova’ i ‘Ligol’), uszkodzenia mechaniczne (grad) oraz zbyt wysokie dawki azotu powodujące silne przyrosty pędów.

Owocówka jabłkóweczka. Tempo rozwoju tego szkodnika jest ściśle skorelowane z temperaturą i układem warunków atmosferycznych. Zaburzają je wysoka i niska temperatura oraz silne opady deszczu. Zmiany pogody utrudniają wyznaczenie właściwych terminów zwalczania szkodnika oraz dobór odpowiedniego preparatu. W ocenie R. Sasa jest wystarczająca liczba środków, aby móc prowadzić skuteczną ochronę przed owocówką.

Mszyca jabłoniowa powinna być zwalczana po zauważeniu pierwszych nielicznych kolonii. Do zwalczania tego szkodnika należy wybierać preparaty mu dedykowane, z uwagi na potwierdzoną skuteczność działania. R. Sas polecał Pirimor 500 WG oraz Teppeki 50 WG. Pierwszy z wymienionych działa kontaktowo, żołądkowo i gazowo, dlatego sprawdza się także w ograniczaniu bawełnicy korówki (zabieg jeden raz w sezonie). Teppeki 50 WG jest środkiem układowym, ale efekty jego działania widać po kilku dniach (czyt. więcej str. 13).
Agrotechnika obejmująca cięcie i formowanie drzew. Aby można było prawidłowo uformować korony, uzyskać wysokie plony wysokiej jakości owoców, należy do nasadzeń wybierać drzewka z uformowaną koronką. Zakup „słabych” drzewek zachęca sadowników do gorszego ich traktowania, niewyposażania po posadzeniu w podpory i konstrukcje, czego skutkiem będzie słabe owocowanie, niska kondycja oraz zdrowotność drzew. W wypadku użycia drzewek o bardzo rozbudowanej koronce, pędy należy przyciąć, aby nie odsunąć owocowania od pnia i aby nie rosły one zbyt silnie, czego skutkiem będzie niskie plonowanie. Cięcie zimowe musi być prowadzone indywidualnie dla każdego drzewa, a jego celem jest produkcja wysokiej jakości owoców.

Mączniak jabłoni (fot. 9) to problem narastający od wielu lat. Ostatnia zima była łagodna, co sprawiło, że grzybnia przezimowała bez uszczerbku. R. Sas w tym sezonie polecał już w fazie mysiego ucha wykonać pierwsze zabiegi przeciwko mączniakowi używając preparatów siarkowych, np. w mieszaninie z Delanem 700 WG lub Captanem 80 WG. W wypadku tej choroby, jak stwierdził, bardzo istotne jest usuwanie porażonych pędów oraz rozetek liściowych. W okresie różowego pąka do ochrony przed mączniakiem zalecił wybierać tylko najlepsze preparaty. W czerwcu natomiast sugerował także chemicznie chronić tworzące się na następny sezon pąki kwiatowe.

R. Sas zwrócił uwagę na obserwowane już delikatne uszkodzenia mrozowe w obrębie nasady pąków kwiatowych, objawiające się zbrązowieniami wewnętrznymi. Mogą one nieco ograniczyć rozwój pąków podobnie jak w ub.r., co będzie rzutowało na wysokość plonu. W minionym sezonie sadownicy cieszyli się, że nie musieli przerzedzać zawiązków, bo dokonała tego natura. Nie jest to korzystne, ponieważ odbywa się poza kontrolą producenta. Trzeba zatem podjąć działania, aby zawiązków na drzewach było dużo i trzeba je było przerzedzać. Najbardziej uszkodzone zostały nasady pąków na jabłoniach odmian ‘Jonagold’ i ‘Red Chief’. Najmniej uszkodzeń jest na odmianach uchodzących za wytrzymałe na mróz – ‘Cortland’, ‘Empire’ oraz ‘Lobo’. Uszkodzenia te nie będą miały ekonomicznego znaczenia. Warto jednak przeprowadzić lustrację we własnym sadzie nacinając pąki i krótkopędy, aby ocenić ich kondycję.

W celu regeneracji uszkodzeń nasady pąków i przywrócenia transportu wody w tkankach R. Sas zalecał zapewnić korzeniom dostęp do wody, czyli włączanie instalacji nawodnieniowej wczesną wiosną, zanim nastanie susza. Inne zabiegi obejmują:

  • nawożenie azotem (30–40 kg N w czystym składniku na ha, co odpowiada 120–130 kg saletry amonowej lub saletrzaku), które w wypadku uszkodzeń mrozowych należy zwiększyć o 20–30%;
  • dolistne podanie saletry potasowej w dawce 5–7 kg/ha, gdy tylko ukażą się liście.

Potas pozytywnie oddziałuje na aktywność transportu międzykomórkowego, co przyczynia się do poprawy przewodzenia u nasady pąków i regeneracji uszkodzeń mrozowych w tym obszarze. Gdy zaczną się rozwijać liście rozetkowe prelegent polecał cztery zabiegi dolistne mocznikiem (co 6–7 dni) w dawkach 7, 6, 5, 4 kg/ha. Na słabszej glebie zalecał nie podcinać korzeni, utrzymać dobrą kondycję drzew oraz nie dopuścić do rozwoju chorób. Wymienione działania mają ograniczyć straty w plonie, ponieważ lepiej mieć za dużo niż za mało zawiązków owoców.

  • fot. 1–9 A. Łukawska

O autorze

Odpowiedz