Rak drzew owocowych – zalecenia doradców

0
Dorota Łabanowska-Bury
redakcja „Truskawka, malina, jagody”

Ochrona przed Neonectria galligena (sprawcą raka drzew owocowych) wymaga znajomości biologii patogena, warunków i okresów infekcyjnych oraz możliwości ochrony przy pomocy dostępnych rozwiązań. O przedstawienie sprawdzonych sposobów ochrony drzew owocowych przed N. galligena poprosiłam kilku doradców sadowniczych.

Przyczyn nasilenia występowania N. galligena jest kilka: ciepła i deszczowa aura jesienno-zimowa, dużo młodych nasadzeń odmian jabłoni wrażliwych na porażenie tym patogenem (m.in. ‘Gala’, ‘Red Delicious’) oraz brak profilaktyki w ochronie przed nim. Jeszcze do niedawna zwalczanie raka drzew owocowych ograniczało się do likwidowania objawów porażenia drzew poprzez wycinanie zrakowaceń oraz smarowanie ran. Ze względu na nasilenie zjawiska konieczne stało się jednak wdrożenie także intensywnej ochrony zapobiegawczej.

W ochronie drzew przed N. galligena warto skorzystać z informacji przekazywanych przez sadowników z zachodniej Europy, którzy z uwagi na klimat od lat zmagają się z tym patogenem. Program holenderski (wariant intensywny) sprawdza się przy dużym zagrożeniu i w wypadku odmian wrażliwych. Bezpośrednio po zbiorze owoców drzewa opryskiwane są tam Topsinem M 500 SC; gdy z drzew opadnie 80–90% liści stosuje się górną (a nawet potrójną) dawkę preparatu miedziowego; zimą, w okresie odwilży/opadów deszczu, wykonuje się 1 lub 2 zabiegi preparatem miedziowym w górnej dawce; wiosną, bezpośrednio po cięciu, także opryskuje się drzewa preparatem miedziowym w górnej dawce; na początku wegetacji wykonuje się standardowo kolejne dwa takie zabiegi; w trakcie kwitnienia, szczególnie podczas deszczowej pogody, stosowany jest przeciwko parchowi i mączniakowi jabłoni preparat Luna Experience 400 SC (fluopyram + tebukonazol), a latem po gradobiciu – Topsin M 500 SC.

Przebieg warunków atmosferycznych jesienią 2016 r. sprzyjał infekcjom grzybem N. galligena. Patogen ten powoduje w polskich sadach coraz większe szkody, ponieważ uprawiamy sporo odmian podatnych na porażenie nim. Przez cały rok wytwarza on zarodniki konidialne, od września do marca – workowe, a drzewa w tym czasie tracą zdolność do samodzielnej obrony przed nim, ponieważ przygotowują się do spoczynku. W związku z tym należy prowadzić ochronę chemiczną drzew jesienią oraz wiosną. W Polsce do zabiegów w okresie bezlistnym (wiosną), zarejestrowany jest Topsin M 500 SC, który zgodnie z doniesieniami z krajów zachodniej Europy wykazuje wysoką skuteczność w ochronie jabłoni przed sprawcą raka drzew owocowych.

Wielu sadowników uprawiających m.in. jabłonie ‘Elise’, ‘Gala’, ‘Szampion’, ‘Red Delicious’ i jego sporty przekonało się już, że choroby tej nie można lekceważyć. W okresie spoczynku drzew sadownicy coraz częściej sięgają po podchloryn sodu do dezynfekcji ran na pniach oraz konarach. Należy jednak pamiętać, że jest to substancja drażniąca i może powodować zatrucia, jeśli zabieg będzie wykonany niewłaściwie, np. opryskiwaczem z ciągnikiem bez kabiny. Podchloryn sodu charakteryzuje się wysoko zasadowym odczynem roztworu (pH>11). Ogranicza zagrożenie ze strony N. galligena i korzystnie wpływa na zabliźnianie się tkanek roślinnych.

Pamiętać należy też o wykonaniu zabiegu chemicznego ograniczającego wystąpienie raka drzew owocowych po zimowym cięciu jabłoni. W tym celu wiosną warto stosować środki lub nawozy miedziowe. Natomiast po zbiorze owoców, celem zabezpieczenia drzew przed infekcjami patogenem wywołującym raka drzew owocowych, warto zastosować dolistnie nawozy miedziowe (np. Blucos 50 WP, Cupros 50 WP, Miedź Extra 350 SC), które najczęściej mają analogiczny skład chemiczny jak środki ochrony roślin i w takim wypadku zabiegów nie trzeba dublować. Wprowadzona do rośliny miedź sprawia, że szybciej odprowadzane są składniki pokarmowe z liści do pędów. Zastosowanie dodatkowo kolejnego zabiegu chelatem miedzi wyrównuje i przyspiesza opadanie liści, co jest istotne dla ich późniejszej mineralizacji oraz umożliwia równoczesne zabezpieczenie ran poliściowych, a także dokładne opryskanie zrakowaceń. Do zabezpieczenia ran po opadłych liściach wykorzystywane są także produkty oparte na perhydrolu (nadtlenek wodoru i azotan srebra – Huwa-San TR-50).

Stopień porażenia jabłoni sprawcą raka drzew owocowych zależy od: zdrowotności posadzonego materiału szkółkarskiego; podatności odmian i podkładek; ukształtowania terenu; agrotechniki, w tym prowadzenia zabiegów zapobiegawczych; stosowania zabiegów służących zwiększeniu zdrowotności roślin. Łagodne (z temperaturą około 0°C), ale wilgotne zimy sprzyjają infekcjom N. galligena, które następują jesienią poprzez rany na krótkopędach i pędach po oberwanych owocach oraz opadłych liściach. Zarodniki workowe tego grzyba mogą w sprzyjających warunkach dokonywać infekcji zdrowych tkanek.

W ograniczeniu rozprzestrzeniania się sprawcy tej choroby istotne znaczenie mają częste i dokładne lustracje, zabiegi ochrony oraz eliminowanie źródła infekcji poprzez wycinanie porażonych pędów, czyszczenie ran na pniu i konarach, a następnie ich zabezpieczanie przed kolejnymi infekcjami. Do ochrony drzew/zabezpieczania ran przed N. galligena sadownicy wykorzystują np. EM-y, Huwa-San TR-50, podchloryn sodu, sodę kaustyczną oraz fosforyny. Silnie porażone drzewa i gałęzie należy wyciąć, wywieźć z sadu i spalić.

Jednym z podstawowych kroków w walce z N. galligena jest systematyczne usuwanie zrakowaceń stanowiących źródło infekcji. Optymalnie byłoby wyciąć powstałe rany przed opadnięciem liści, niestety jest to okres, w którym wiele ran pozostaje zasłoniętych przez liście, co uniemożliwia dokładność prac. Dodatkowo jest to okres zbioru jabłek, co nie sprzyja wykonywaniu prac pielęgnacyjnych. Dlatego zabiegi fitosanitarne polegające na usuwaniu porażonej tkanki przeprowadzane są zimą oraz wczesną wiosną. Gałęzie z objawami raka najlepiej usunąć z sadu i spalić. Porażoną tkankę na przewodniku należy wyciąć, a powstałą ranę zabezpieczyć pastą ochronną, np. preparatem Funaben Plus 03 PA.

Po zimowym cięciu drzew należy wykonać zabieg fungicydem Topsin M 500 SC. W Europie praktykuje się również zabezpieczanie ran 20-procentową zasadą sodową. Należy pamiętać, że jest to środek silnie żrący. W niektórych krajach w czasie defoliacji wykonuje się zabiegi fungicydami miedziowymi. Zabezpieczają one blizny po opadłych liściach, ale nie działają interwencyjnie.

W praktyce istotnym elementem jest profilaktyka. Odmian podatnych na porażenie nie należy sadzić na zwięzłych glebach oraz w zastoiskach mrozowych. W wypadku wystąpienia zrakowacenia na przewodniku młodego drzewka najlepiej jest je usunąć z sadu. W starszym sadzie najefektywniejsze jest systematyczne usuwanie porażonej tkanki. Zimowe cięcie pędów na długi czop odsuwa ranę od osi przewodnika, dzięki czemu ryzyko zaobrączkowania przewodnika przez patogen jest ograniczone. Należy pamiętać, że prace pielęgnacyjne i fitosanitarne należy wykonywać podczas suchej pogody.

Wraz ze zmianami w doborze odmian, jakie od końca lat 90. ub.w. dokonują się w naszych gospodarstwach, obserwuje się wzrost znaczenia chorób kory i drewna, a wśród nich raka drzew owocowych. Uprawianych jest coraz więcej jabłoni odmian wrażliwych, rosnących na podkładkach o słabej sile wzrostu, na których regeneracja ran jest spowolniona. Wiele sadów zakładanych jest też na ciężkich i zimnych, nieużytkowanych wcześniej, stanowiskach o nieuregulowanych warunkach wodnych. Ponadto, ze względu na ciepłe zimy i wczesne wiosny, coraz dłużej utrzymują się warunki korzystne do rozwoju m.in. N. galligena. Niestety, nie wszyscy producenci dostosowują działania agrotechniczne w swoich sadach do nowych wyzwań. Decydujące znaczenie ma tu poznanie czynników, które wpływają na ryzyko wystąpienia chorób kory i drewna, a następnie dostosowanie działań agrotechnicznych do aktualnych warunków.

Znając terminy okresów infekcyjnych, można precyzyjnie wykonać zabiegi ochronne, co znacznie zwiększa ich skuteczność. Niestety, w praktyce są one najczęściej wykonywane na chybił trafił i przynoszą niezadawalające efekty. To tak, jakbyśmy chronili jabłonie przed sprawcą parcha, wykonując zabiegi w dowolnych okresach, nie zwracając zupełnie uwagi na warunki sprzyjające infekcji. Efekt takiej ochrony jest przewidywalny. Jak to zmienić? Można korzystać z modeli chorobowych, które określają terminy infekcji, ich siłę oraz podpowiadają, kiedy wykonać zabieg. W wypadku parcha jabłoni dość dobrze znany jest model RIM Pro. Jeśli chodzi o N. galligena, ten sam producent od kilku sezonów oferuje system RIM Neonectria. Precyzyjnie wyznaczając termin infekcji, można zwiększyć skuteczność zabiegów. Przy zwalczaniu chorób kory i drewna istotne jest też systematyczne czyszczenie i dezynfekcja powstałych zrakowaceń.

Jest kilka powodów, dla których rak drzew owocowych przysparza problemów w uprawie jabłoni: przybywa nasadzeń odmian wrażliwych na porażenie nim; wykorzystywany bywa porażony materiał szkółkarski (choroba może być przenoszona w formie utajonej); nowe kwatery (z odmian podatnych) są zakładane w bezpośrednim sąsiedztwie drzew porażonych (np. starych kwater jabłoni); zaniechanie zabiegów fitosanitarnych i ochrony po zbiorze owoców, w trakcie opadania liści oraz mała liczba zarejestrowanych fungicydów. Najgroźniejszym okresem infekcyjnym N. galligena dla jabłoni jest opadanie liści – porażeniu przez zarodniki workowe patogena ulegają wówczas blizny poliściowe. Stwarza to konieczność wykonania zabiegu fungicydem przerywającym ich kiełkowanie. Jeżeli listopad jest mokry, może być konieczne wykonanie nawet kilku zabiegów.

Do porażenia drzew dochodzi także poprzez rany po zerwanych owocach. Jeżeli w ciągu 10–14 dni po zerwaniu jabłek panuje wysoka wilgotność (pada deszcz lub utrzymują się mgły), to w wypadku odmian wrażliwych na porażenie przez N. galligena należy wykonać zabieg zwalczający. W Polsce jedynie Topsin M 500 SC ma rejestrację do zwalczania raka drzew owocowych. Preparat ten wykazuje wysoką skuteczność, ale niestety charakteryzuje się dużym ryzykiem powstania form odpornych grzyba, w związku z tym nie powinien być zbyt często stosowany. W zachodniej Europie przeciwko temu patogenowi stosowane są również preparaty zawierające kaptan (w Polsce brak jest takiej rejestracji – tabela).

Substancje aktywne preparatów chemicznych stosowanych przez sadowników w zachodniej Europie do ochrony jabłoni przed N. galligena (za Peterem van Arkelem)

Niezbędne jest też wdrożenie zabiegów fitosanitarnych polegających na wycinaniu porażonych pędów oraz usuwaniu zrakowaceń na pniu i przewodniku (w młodym sadzie porażone drzewa powinny być usuwane w całości). Najlepszy efekt uzyskuje się wówczas, gdy zabiegi te są wykonywane po zbiorze owoców, ale przed opadnięciem liści, ponieważ wówczas zmniejsza się presję chorobową przed okresem pojawienia się ran po opadłych liściach. Wycięte pędy należy wywieźć z sadu i spalić (porzucone w sadzie mogą być źródłem zarodników przez kolejne dwa lata).

Zimą także może dochodzić do infekcji. Z taką sytuacją mamy do czynienia, gdy po silniejszych mrozach (dochodzi do spękań kory) następuje okres odwilży. Wykonywanie zabiegów ochrony chemicznej w tym okresie jest utrudnione, dlatego tak ważne jest, aby ograniczyć presję ze strony choroby już po zbiorze owoców.

  • fot. A. Łukawska

O autorze

Odpowiedz