Zmiany za wschodnią granicą*

0
Anita Łukawska

Rosyjskie embargo obowiązuje już trzeci rok. Skutkuje to coraz większym problemem ze zbytem polskich jabłek. Na dodatek, rosnące w siłę ukraińskie sadownictwo, powoli staje się poważnym konkurentem w walce o ten ogromny (jednak obecnie niedostępny) wschodni rynek.

Realia

W lutym 2016 r. miałem okazję odwiedzić rejony sadownicze na Ukrai­nie – od Lwowa, przez Kamieniec Podolski, Czerniowce, po Krym. Prawda jest taka, że po cichu wzrasta potęga sadownicza w tym kraju (fot. 1). Interesowaliśmy się dotychczas tym, co dzieje się na Ukrainie pod kątem działań zbrojnych i zagrożenia militarnego. A tam, mimo panującego zamieszania, podjęto trud założenia nowych, często nowoczesnych sadów – informował Robert Sas z Instytutu Praktycznego Sadownictwa podczas jednego ze spotkań sadowniczych w Białej Rawskiej. Cztery i trzy lata temu z udziałem państwowego dofinansowania powstały na Ukrainie sady o powierzchni od 20 ha do kilku tysięcy ha. W większości są to nasadzenia jabłoni, ale widać i nowe kwatery czereśni, brzoskwini oraz winorośli.

Drzewka bezpośrednio po posadzeniu od razu są mocowane do konstrukcji wspierających opartych na słupach ze strunobetonu lub z drewna (fot. 2). Materiał szkółkarski, z którego założono nasadzenia, został zakupiony w szkółkach włoskich, holenderskich i… polskich. Jest także produkowany w rodzimych szkółkach ukraińskich.

Część nowo posadzonych jabłoni szczepionych jest na ‘M.9’, a cześć, z obawy przed przemarznięciami, na ‘MM.106’. Dobór odmian jest różny, ale raczej dominują te, na które obecnie jest zapotrzebowanie rynku, czyli ‘Golden Delicious Reinders’, sporty ‘Red Delicious’, sporty ‘Gali’ oraz ‘Red Jonaprince’. Sady zakładane są na czarnoziemach – glebach żyznych, ale niezbyt ciepłych. Wadą rejonów z taką glebą jest brak wody podziemnej, którą można by wykorzystać do nawadniania. Mimo to wszystkie sady są nawadniane. Sadownicy czerpią wodę z rzek, naturalnych i sztucznych zbiorników wodnych oraz studni głębinowych.

Perspektywy

Tamtejszym sadownikom brak jest jeszcze wiedzy praktycznej i doświadczenia. W niektórych sadach drzewka posadzono zbyt głęboko, z uwagi na chęć zabezpieczenia podkładek przed uszkodzeniami zimą. Skutkiem tego jest bardzo silny wzrost jabłoni, co w połączeniu z niewłaściwym cięciem drzew (w obrębie grubego drewna) ogranicza ich plonowanie. Ale czy to, przy olbrzymich areałach obsadzonych jabłoniami, ma dla tamtejszych producentów większe znaczenie? Nie, ponieważ ilość wyprodukowanych jabłek i tak będzie znaczna i może w niedługim czasie stanowić konkurencję dla owoców z Polski. Podejmowane są tam też próby mechanicznego cięcia drzew. Jednak efekty nie są zadowalające z uwagi na silny wzrost wegetatywny jabłoni będący skutkiem błędów agrotechnicznych oraz żyznej gleby.

Przy areale 200–300 ha trudno jest wykonywać zabiegi ochrony terminowo. Jednak jest tylko kwestią czasu, aby odpowiednio to zorganizować (fot. 3).

Ukraińscy sadownicy mają dostęp do nowoczesnych rozwiązań technicznych, a jeżeli państwo nadal będzie dofinansowywać tę branżę, to takie rozwiązania będą tam wprowadzane na coraz szerszą skalę.

Ponieważ na Ukrainie jest nadal tania siła robocza, wiele prac w sadach jest wykonywanych ręcznie. Środki ochrony roślin są tam sprzedawane w takich samych sklepach jak w Polsce, a część dostępnych tam preparatów pochodzi z naszego kraju. Co ciekawe, są one droższe niż u nas, co świadczy o tym, że te tanie, sprzedawane w naszym kraju jako pochodzące z Ukrainy, nie są oryginalne.

Zagospodarowanie

Wraz z sadami rozbudowywana jest baza przechowalnicza i infrastruktura do sortowania owoców oraz odpowiedniego ich pakowania. Komory w obiektach chłodniczych są duże, często o pojemności 400 t, jednak jak twierdzą tamtejsi producenci, u nich takie rozwiązanie się sprawdza, a technologia pozwala na dobre przechowywanie jabłek. Powszechnie jest tam wykorzystywany 1-MCP. Również materiał szkółkarski jest przechowywany w specjalistycznych chłodniach.

Owoce są sprzedawane jako deserowe na rynku krajowym (fot. 4). W obiektach chłodniczych przewidziane są również pomieszczenia, w których będą zamontowane urządzenia do tłoczenia soków NFC oraz do produkcji owocowych chipsów. Pewnie z czasem pojawi się zainteresowanie produkcją mrożonek, tak popularnych za wschodnią granicą Polski.

Takie działania świadczą o poważnym planowaniu produkcji i zagospodarowaniu owoców na Ukrainie, co przy taniej sile roboczej i dostępie do niej może w przyszłości stanowić znaczne zagrożenie dla polskiego i zachodnioeuropejskiego sadownictwa.

* na podstawie relacji Roberta Sasa, IPSAD

  • fot. 1–4 R. Sas

O autorze

Odpowiedz